Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »
ISBN 978-83-608-5077-0
cena detaliczna: 16 zł
12 x 18 cm
oprawa miękka
64 str.
kategoria wiekowa 7+
nakład wyczerpany

Dzień Cukierka bez Papierka

czyli Ekozosia sprząta świat
projekt okładki i rysunki: Agata Dudek
matryce graficzne okładek: Marta Sławińska

Zosia ma 9 lat, bujną fantazję i ulubiony kolor: zielony. Marzy o własnym psie, ale cóż – na razie hoduje pod łóżkiem szybko rosnący bałagan. Nie z lenistwa, o nie! Po prostu w tym wieku człowiek ma na głowie tyle ważniejszych spraw... Zwłaszcza gdy postanowił wypowiedzieć wojnę śmieciom i posprzątać cały świat! A w dodatku musi chodzić do szkoły i odrabiać lekcje.

Zabawna minipowieść o przygodach przejętej ekologią dziewczynki wywołuje szeroki uśmiech i zachęca do namysłu nad tym, jak każdy z nas może dbać o czystość naszej planety.


Ile waży Ziemia?

W zeszłym tygodniu, w poniedziałek, pani Jabłuszko zawiesiła na tablicy kolorowe plansze.
„O rany! — pomyślała Ekozosia. — To chyba moja piłka plażowa!”
Kiedy ogląda się zdjęcia Ziemi widzianej z kosmosu, naprawdę można tak pomyśleć. Planeta i piłka, którą Ekozosia dostała przed wyjazdem nad morze, były do siebie podobne: okrągłe i błękitne. Ziemia była jednak ze sto tysięcy milionów trylionów miliardylionów razy większa od piłki!
„Hm — pomyślała Ekozosia. — Zdaje się, że napompował ją jakiś kosmiczny olbrzym”.
Kiedy ona chciała napompować swoją piłkę, musiała prosić o pomoc tatusia. Tatuś nadymał policzki, z sekundy na sekundę robił się coraz bardziej czerwony, a kiedy w pośpiechu wciskał zatyczkę, najpierw stawał się blady jak ściana, potem zielonkowaty, aż w końcu opadał na leżak.

Gdyby pani Jabłuszko usłyszała słowo „zielonkowaty”, na pewno zwróciłaby jej uwagę. Ekozosia zauważyła, że chociaż pani Jabłuszko jest strasznie mądra, z jakichś niewytłumaczalnych powodów czasami zachowuje się tak, jakby nic nie rozumiała.
Przecież wszyscy w klasie wiedzieli, że ulubione kolory Zosi to: zielony, zielonkowaty, zie-lenisty, zieloniutki, zielonkawy, jasnozielony, ciemnozielony i najzieleńszy w świecie.
„O nie — pomyślała Zosia. — Zielonkawy to na pewno nie zielonkowaty! Nawet największy kosmiczny olbrzym zrobiłby się właśnie zielonkowaty, gdyby postanowił napompować Ziemię. No dobrze — myślała dalej, szukając w piórniku swojego ulubionego pióra z czterolistną koniczynką — żaden olbrzym nie mógł jej napompować, bo we wnętrzu Ziemi nie ma powietrza. We wnętrzu Ziemi jest metal”.

Na poprzedniej lekcji ktoś zapytał, ile waży Ziemia. Pani Jabłuszko uśmiechnęła się, zapisała na tablicy cyfry 5, 9, 7 i 2, a potem zaczęła dopisywać do nich zera. Było ich coraz więcej i więcej, wyglądały jak łańcuch na choinkę i ciągnęły się przez całą długość tablicy. Osiemnaście zer. W całej klasie nikt, ale to nikt nie potrafił odczytać tej liczby. Nawet Ola, która jest najlepsza z matematyki.
— Pięć tysięcy dziewięćset siedemdziesiąt dwa tryliardy ton! — pani Jabłuszko z niedowierzaniem pokręciła głową. — Właśnie tyle waży nasza planeta.
No dobrze, Ziemia była straaasznie ciężka, nie było w niej powietrza, ale chyba można sobie czasami siedzieć, patrzeć w sufit i wymyślać różne historie? A kiedy nie ma się pomysłu na historię, można przypomnieć sobie coś miłego. Na przykład zeszłoroczne wakacje nad morzem, bieganie z Patrycją boso po ciepłym piasku i zabawę piłką, i pływanie, i pyszne lody czekoladowe w wafelku, i... Aj!
Papierowa kulka nadleciała tak niespodziewanie i trafiła ją w nos z taką siłą, że Ekozosia podskoczyła na krześle, wystraszona.


Królestwo Marka Śmieciucha

Uch, jak Marek Śmieciuch nie lubił Ekozosi! Zawsze była taka porządna, taka czysta, nosiła w kieszeniach pachnące chusteczki do nosa i — no, to już naprawdę przesada! — opakowania na starą gumę do żucia. Zawsze pamiętała, żeby zawinąć gumę w papierek przed wyrzuceniem do kosza.
A do tego codziennie zwracała Markowi uwagę, żeby nie śmiecił.
Dorośli też ciągle powtarzali, że nie wolno śmiecić.
— Ziemia — przypominała przy każdej okazji pani Jabłuszko — jest niezwykłą planetą i wszyscy powinniśmy o nią dbać.
— Nuda, nuda, nuda — Marek zwisał z krzesła i przewracał oczami. — Nuuuda.
Na samą myśl o wzorowym porządku okropnie się krzywił. Zupełnie jak wtedy, kiedy na obiad była zupa jarzynowa z selerem i porem. Ble!...
Dlaczego niby wszystko ma być takie wysprzątane, zamiecione i wypucowane? Takie jasne, czyste, pachnące i nudne?! Gdyby on był królem, od razu zarządziłby, że na obiad mają być wyłącznie zupy czekoladowe, żelkowe i lizakowe, a poza tym każdy może sobie chodzić i śmiecić, ile chce.

Na dodatek niektórzy w klasie twierdzili, że Ekozosia była odważniejsza od niego. Akurat!
No tak, to prawda, że kiedyś, dawno temu, troszkę bał się dentysty, a Ekozosia wyszła z gabinetu z odznaką za odwagę. Z odznaki spoglądała uśmiechnięta wiewiórka.
— Zośka, Zośka ma zęby jak wiewióra! — zaśpiewał Marek i pokazał Ekozosi język.
Od tego dnia nie cierpiał uśmiechniętych wiewiórek prawie tak bardzo, jak bardzo nie cierpiał sprzątania i zupy jarzynowej.

Nawet gdybyście weszli do klasy IIIb po raz pierwszy w życiu i nie wiedzieli jeszcze, kto gdzie siedzi, do królestwa Marka trafilibyście natychmiast.
Jego krzesło lepiło się od masła i dżemu truskawkowego, bo Marek był mistrzem w podjadaniu na lekcji. Schylał się, udając, że upuścił linijkę, i podjadał w najlepsze. Jego ławka wysmarowana była też klejem i plasteliną, a pod blatem kryła się kolekcja starych gum do żucia.
Nic dziwnego, że nikt nie chciał z nim siedzieć. No bo w końcu co to za przyjemność przylepić się do ławki, kiedy człowiek przyjdzie do szkoły w nowych dżinsach. Co to za przyjemność zdrapywać z książki do angielskiego plastelinę, z piórnika — gumę do żucia, a z zeszytu — klej. Marek już nie raz i nie dwa przylepił się do własnego krzesła, ale w ogóle się tym nie przejął.
— Nigdzie nie jest napisane — powiedział do Ekozosi, kiedy znów się wymądrzała — że człowiek nie ma prawa przylepić się do krzesła. Szczególnie kiedy jest królem Markiem Śmieciuchem Pierwszym. Więc się odczep.
Jak widzicie, Marek sam wymyślił swoje przezwisko i w dodatku był z niego bardzo dumny.


W pogoni za uciekającym papierkiem

Uch, jak Ekozosia nie cierpiała Marka Śmieciucha!
Jak zwykle poczekał cierpliwie, aż pani Jabłuszko w końcu odwróci się tyłem do klasy, żeby zwinąć planszę, i wtedy błyskawicznie strzelił papierową kulką. Ekozosia poczuła, że robi się czerwona, miała ochotę go udusić, a on śmiał się z niej bezczelnie — zupełnie jak w dniu, w którym się poznali!

To był ostatni dzień wakacji. Już nazajutrz Zosia miała iść do pierwszej klasy, ale na razie uważnie przyglądała się mrówkom wędrującym wzdłuż krawężnika. I właśnie kiedy postanowiła, że je policzy, zauważyła leżący nieopodal papierek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że był to papierek po wafelku, który przed chwilą zjadła. Dziwne. Przecież wrzuciła go do kosza na śmieci! Tymczasem leżał sobie spokojnie na trawniku przed blokiem.
„To pewnie wiatr” — pomyślała Zosia. Wiatr często zrywał komuś z głowy kapelusz albo porywał kwitek z pralni. Wtedy trzeba było ruszać w pogoń za zgubą, nawet jeśli było się poważnym starszym panem.
Kiedy wyciągnęła rękę, żeby podnieść papierek, ten uniósł się w powietrze i przefrunął kilka centymetrów. Zrobiła krok do przodu, ale znów się poruszył, a kiedy przyspieszyła, zaczął... nie uwierzycie... ten zwariowany papierek zaczął w dodatku chichotać!
Zziajanej Zosi wydawało się, że zaraz go złapie, ale poderwał się i poszybował wysoko w górę. Zadarła głowę i zobaczyła opalonego chłopca w krótkich spodenkach, który siedział na trzepaku i zaśmiewał się do rozpuku. Zanim zdążyła mu powiedzieć, co o nim myśli, zeskoczył i uciekł, a przywiązany do nitki papierek leciał za nim i pięknie błyszczał w słońcu. Jak miniaturowy latawiec.
w24kurier.pl, 7 lipca 2011
Monika Gapińska
Ta książka zapewne spodoba się wszystkim tzw. ekorodzicom. (...) Niezbyt gruba książeczka Sowuli to doskonała lektura dla dzieci w wieku szkolnym i pretekst do 'ekorozmów' o tym, jak każdy z nas może zadbać o czystość naszej planety. (...)
Blog Mama (nie tylko) Adama, 10 czerwca 2011
(...) Ta niewielka, zielona książka zmieści się do wakacyjnego plecaka. To nic, że o szkole. Takie historie miło czyta się nawet w wakacje!
Jedyna jej wada - za krótka! Mój starszy syn nie krył rozczarowania, kiedy historia się zakończyła. I jeszcze coś - po jej przeczytaniu zapragnął mieć patyczaka! Dlaczego? Dowiecie się, gdy poznacie opowieść o Ekozosi :-)
Blog szczecinczyta.com, lipec 2011
(...) Być może po jej przeczytaniu zauważycie u swoich dzieci pewne zmiany - zaczną sprzątać swój pokój (jeśli zwykle tego nie robiły), segregować śmieci albo... zapragną hodować patyczaki... Bywają różne reakcje po przeczytaniu tej książki. My tylko uprzedzamy. :-) (...)
Portal Ryms, 15 czerwca 2011
Ewa Skibińska
Mała, cienka, zielona książeczka wyglądem przypomina notes. Całkiem zgrabny, tak samo zgrabnie jest napisana. Historyjka o dziewięcioletniej Zosi przejętej ekologią i ratowaniem naszej planety przed zalewem śmieci rozstała rozpisana na kilkanaście króciutkich rozdziałów. Takich w sam raz, by nie zanudzić małego czytelnika i zainteresować tematem segregacji śmieci. Bo od tego można zacząć bycie ekoczłowiekiem (...)
Polubiłam Zosię i mam nadzieję, że polubią ją też dzieci. I założę się, że gdy Ekozosia dorośnie, zostanie aktywistką, ekolożką, feministką :)
(ur. 1977)

Pisarka, autorka powieści „Fototerapia” (2004) i zbioru opowiadań „Zero osiemset” (2007). Dzień Cukierka bez Papierka jest jej pierwszą książką dla dzieci.
(ur. 1984)

Graficzka, absolwentka wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom uzyskała w Pracowni Ilustracji prof. Zygmunta Januszewskiego i Moniki Hanulak na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie. Zajmuje się ilustracją książkową i prasową, grafiką, rysunkiem, fotografią i wystawiennictwem. W wolnych chwilach chętnie czyta książki kucharskie, rozmyśla o jedzeniu i gimnastykuje wyobraźnię. Od 2012 roku pracuje z Małgorzatą Nowak pod szyldem Acapulco Studio. Zilustrowała wydane przez Dwie Siostry książki: Kto to widział?Wrony i wążDzień cukierka bez papierka i Pora na kalafiora.

24,90 zł   22,40 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   14,00 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   14,00 zł
dodaj do koszyka