Dodano do koszyka

 

Zostało jeszcze aby otrzymać notes gratis!

Zostało jeszcze aby otrzymać wszystkie cztery notesy gratis!

Gratulacje! Otrzymasz gratis cztery nasze notesy!

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »
ISBN 978-83-8150-038-8
15 x 18,50 cm
oprawa twarda
200 str.
kategoria wiekowa 7+
dodaj do koszyka
32 zł   20,80 zł

Ture Sventon i Izabella

tekst: Åke Holmberg
ilustracje: Sven Hemmel
tłumaczenie: Justyna Czechowska

Seria: Mistrzowie Światowej Ilustracji
Ture Sventon – najsprytniejszy ze szwedzkich detektywów – na tropie porywaczy zwierząt cyrkowych!


Kiedy z cyrku Rinaldo znika Izabella, pełnokrwisty koń arabski, a wezwany na pomoc Ture Sventon mimo doskonałego przebrania zostaje natychmiast rozpoznany, to znaczy, że sprawa jest naprawdę poważna. A gdy w tłumie pojawia się mężczyzna w niezwykle szpiczastych pantoflach, wiadomo, że gorzej być nie może. Takie pantofle nosi tylko Wiluś Łasica…

Na szczęście w cyrku pracuje także stary znajomy Sventona – pan Omar z pustyni arabskiej.

Czy z pomocą pana Omara i dzieci dyrektora – bystrych skautów Erika i Vanji – detektyw zdoła rozprawić się z niebezpieczną przestępczą szajką?


— A więc zaginął jeden koń? — upewnił się Sventon.
— Jeden koń? — Dyrektor Gustafsson wydawał się urażony. — To mało powiedziane.
— Czy coś jeszcze? — spytał Sventon głosem tak ostrym, że obudził lwa.
— Coś jeszcze? Jeszcze czego! — zawołał dyrektor, z trudem łapiąc oddech.

Polecamy także poprzednie części cyklu: Latający detektyw, Detektyw na pustyni, Ture Sventon w Londynie, Ture Sventon w Paryżu i Ture Sventon w Sztokholmie.





Seria Mistrzowie Światowej Ilustracji prezentuje klasykę literatury dziecięcej z ilustracjami najwybitniejszych twórców zagranicznych. Wydajemy w niej zarówno książki już w Polsce znane, ale niepublikowane dotąd z oryginalnymi ilustracjami, jak i pierwsze polskie wydania światowych hitów.




Rozdział pierwszy

Izabella znika

 

Izabella była pięknością. Trudno wyobrazić sobie cudniejszą piękność. Miała szyję jak łabędź, tylko ładniejszą, niewielką zgrabną głowę i rozmarzone, łagodne ciemne oczy, niekiedy skrzące się ogniem. Wyróżniała się również bardzo pięknymi nogami i eleganckim chodem. Krótko mówiąc, dyrektor Gustafsson był do Izabelli niezmiernie przywiązany. Czasami uważał, że najpiękniejsze są jej śliczne uszka, a czasem najbardziej podobał mu się jej ogon. Był długi i falujący, miał w sobie muzykę.

Izabella była angloarabem. Mlecznobiałym angloarabem. Część jej przodków (ci z linii arabskiej) biegała po górach z Beduinami na grzbiecie, reszta (ci z linii angielskiej) skakała przez krzaki dosiadana przez mężczyzn w czerwonych frakach. Izabella zaś poświęciła się karierze cyrkowej.

– Sztuczki na trapezie są w porządku – mawiał dyrektor Gustafsson. – Brzuchomówcy też, złego słowa nie powiem o brzuchomówcach. Ale zawsze powtarzam: „Pokażcie mi swojego konia, a powiem wam, ile jest wart wasz cyrk”.

Dyrektor Gustafsson urodził się w siodle, a w każdym razie w cyrku, i dorastał wśród koni. Wiedział, o czym mówi. Jego cyrk nazywał się Rinaldo, Cyrk Rinaldo, i on sam również nazywał się Rinaldo, Max Rinaldo. Erikiem Gustafssonem był wyłącznie po godzinach.

Jego żona nazywała się Rita Rinaldo. Ona także była bardzo piękna i jako Vanja Gustafsson występowała tylko po godzinach. To ona jeździła na Izabelli. Miała małą zgrabną głowę i szyję niczym łabędź, tylko ładniejszą, a jej oczy były duże i ciemne, niekiedy rozmarzone. Choć czasami dyrektor Gustafsson uważał, że to śliczne uszka są jej największą ozdobą.

A więc to ona jeździła na Izabelli, najcenniejszym koniu w Cyrku Rinaldo – a mieli sporo koni. Teraz, przed premierowym przedstawieniem w Sztokholmie, ćwiczyła Fantazyjnego Gawota, w którym pokładali wielkie nadzieje.

– Chociaż kto to zrozumie – wzdychał dyrektor Gustafsson.

Siedział w pierwszym rzędzie na fotelu obitym czerwonym pluszem, tuż przy arenie, i oglądał próbę. Była to kameralna, prywatna próba rodzinna. Próba generalna, z orkiestrą, w której brał udział cały cyrk, już się skończyła. Gramofon o potężnych głośnikach grał gawota. Pani Gustafsson w jasnoszarych bryczesach siedziała bokiem w siodle, angloarabskie kopyta Izabelli wzbijały kurz. Wieczorem Miss Rita miała wystąpić w długiej sukni z połyskującego czerwonego jedwabiu, w długich czerwonych rękawiczkach i z czerwonym pióropuszem wpiętym w czarne włosy, a Izabella miała mieć złotą uprząż i być jeszcze bardziej mlecznobiała i angloarabska niż zazwyczaj. Fantazyjny Gawot stanowił najważniejszy punkt programu.

– Chociaż kto to zrozumie – wzdychał dyrektor, stukając palcem w cygaro, którego ze względu na regulamin przeciwpożarowy nie mógł zapalić w namiocie. – Czy nie powinnaś robić tego salta trochę bardziej w tamtą stronę?! – wołał.

– Cicho! – irytowała się pani Gustafsson i robiła salto tak, jak chciała.

Mijały godziny, wrześniowe słońce opuszczało się coraz niżej. Matka dyrektora Gustafssona, starsza pani Gustafsson-Rinaldo, sprzedawała bilety w okienku. Przedstawienie premierowe miało się zacząć o ósmej, ale ostatni bilet (wejściówkę, którą kupił starszy mężczyzna wracający z kolacji na mieście) pani Rinaldo sprzedała już o siódmej.

Był piękny jesienny wieczór. Sztokholm słynie ze swojej letniej urody, ale nikt nie myśli o tym, że równie atrakcyjny jest jesienią. Na północnym skraju tego pięknego jesiennego miasta, tam gdzie kończy się poważna zabudowa, znajduje się otwarta przestrzeń w sam raz na cyrk. Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce. Dookoła zieleń, wspaniałe drzewa, teraz delikatnie żółknące. A wzdłuż pobliskiej drogi (krajowej trzynastki) biegnie dodatkowo doskonała linia tramwajowa.

Miejsce to ogrodzono teraz wysokim płotem z desek, a za nim rozbito dwa namioty – jeden (namiot cyrkowy) olbrzymi, drugi (namiot dla zwierząt) nieco mniejszy, ale także słusznych rozmiarów.

Na piaszczystym placu wokół namiotów rozstawiono niebiesko-białe wozy. Bo kolorem Cyrku Rinaldo był niebieski, wyjątkowo piękny, szlachetny i odświętny odcień błękitu. Członkowie cyrkowej orkiestry (Niebiescy Trębacze Rinalda) nosili niebieskie marynarki, cyrkowe wozy były biało-niebieskie, konie miały niebieskie derki z wielkim białym R w rogu, a pomocnicy cyrkowi wytworne niebieskie liberie zdobione złotem. Cały cyrk chodził w błękicie, rinaldowskim błękicie.

Przedstawienie premierowe było coraz bliżej. Nie ma nic bardziej odświętnego niż chwile, gdy przedstawienie premierowe jest coraz bliżej. W otaczającym duży namiot mroku płoną lampy, już z daleka słychać grających w środku Niebieskich Trębaczy, a goście wyjmują bilety kupione od starej pani Gustafsson i sprawdzają, czy rodzina jest w komplecie.

Rozpoczęło się przedstawienie. Grano jeden najwyższej klasy numer po drugim. Na arenie kolejno pojawiali się ekwilibryści, antypodyści, klauni i konie. Wszystko szło doskonale, aż do punktu kulminacyjnego, czyli popisowej jazdy Miss Rity.

Izabella zniknęła.

 

 

Rozdział drugi

Wizyta u prywatnego detektywa T. Sventona

 

Kiedy zniknie angloarab, najlepiej zwrócić się do prywatnego detektywa Ture Sventona, który urzęduje w dolnej części ulicy Królowej w Sztokholmie. Na drzwiach domu wisi tabliczka z napisem:

 

T. SVENTON

PRAKTYKUJĄCY PRYWATNY DETEKTYW

 

i właśnie tam następnego ranka, po nieprzespanej nocy, wpadł dyrektor Gustafsson. Otworzyła mu godna zaufania siwa kobieta w okularach. Była to sekretarka Ture Sventona, panna Jansson. Spytała, czy jest umówiony.

– Czy jestem umówiony? A kiedy miałbym się umówić?! – Dyrektor dyszał ciężko. – To pilne. Czy mogę rozmawiać z panem Sventonem?!

– Proszę usiąść, kilka osób czeka w kolejce.

Dyrektor Erik Gustafsson opadł na krzesło, otarł czoło chusteczką i pomyślał o Izabelli. Gdzie ona teraz jest? Każda minuta była na wagę złota. Ale w kolejce czekało wiele osób. Cała poczekalnia czekała w kolejce. Na przykład po lewej czekał zatroskany mężczyzna, który włożył wszystkie swoje oszczędności w nawiedzone gospodarstwo (w alei straszył mężczyzna bez głowy). A po prawej czekała starsza pani bez kanarka. Odfrunął w piątek, bo już naprawdę nie dało się dłużej odkładać jesiennych porządków. Okna były takie brudne.

Wreszcie kolejka się skończyła. W drzwiach gabinetu pojawiła się panna Jansson i powiedziała:

– Bardzo proszę, dyrektorze Gustafsson.

Dyrektor Gustafsson-Rinaldo, który od dawna był w blokach startowych, zerwał się z krzesła i wpadł do gabinetu detektywa.

– Dyrektor Gustafsson – przedstawił się dyrektor Rinaldo, wyciągając rękę.

– Sventon – odpowiedział Sventon. – Proszę usiąść. Czego dotyczy sprawa? – spytał, przyglądając się klientowi zza biurka.

Na palcu mężczyzny połyskiwał sygnet, a przy kamizelce cienki złoty łańcuszek od zegarka. Jego twarz była duża, nos spory, a włosy układały się nad czołem w piękną falę. Sventon nachylił się dyskretnie i spojrzał na jego pantofle. Były brązowo-białe, eleganckie, wręcz odświętne.

– Pan Sventon słyszał o Cyrku Rinaldo, jak przypuszczam? – zaczął mężczyzna w odświętnych butach.

– Oczywiście – odpowiedział natychmiast Sventon, przysuwając sobie notes. – Czyżby zaginęło któreś ze zwierząt? Biały koń? – spytał prosto z mostu, by nie tracić czasu.

Przypomniał sobie, że podczas śledztw na mieście widział mnóstwo kolorowych afiszy z przepiękną amazonką na niezwykle białym koniu.

Dyrektor, który od dawna był w blokach startowych, poczuł się zbity z tropu. Kiedy człowiekowi zaginie zwierzę, wolałby sam o tym powiedzieć. Zwłaszcza gdy chodzi o angloaraba. Nikt, kto stracił angloaraba, nie chce, żeby pierwszy oznajmiał to ktoś inny. W końcu chodzi o jego angloaraba.

Najpierw milczał. Potem poprawił się na krześle i spytał:

– A więc pan Sventon słyszał o Cyrku Rinaldo?

– O Cyrku Rinaldo? – powtórzył Sventon. – Oczywiście – powiedział, bębniąc palcami w biurko.

– Choć moje prawdziwe nazwisko brzmi Gustafsson – dodał dyrektor Gustafsson, by wyjaśnić, że tak naprawdę nazywa się Rinaldo.

Sventon czekał.

– Każdej jesieni występujemy w Sztokholmie, jak pan Sventon zapewne wie. Wczoraj była premiera. Moja żona jest sławną amazonką. Nie wiem, czy pan Sventon słyszał…

– Oczywiście! – zapewnił pospiesznie detektyw. – Światowej sławy – dorzucił na próbę i zerknął na dyrektora.

Klient przytaknął z powagą.

– Wreszcie znalazłem konia, który idealnie do niej pasuje. Cudowny okaz! – oznajmił, niemal groźnie patrząc na nieznającego się na koniach Sventona.

– I teraz ten okaz zniknął? – spytał prywatny detektyw.

Dyrektor musiał w końcu przyznać, że tak się właśnie stało. Nie mógł zaprzeczyć.

– To bardzo, bardzo cenne zwierzę – powiedział cicho, wpatrując się w podłogę.

– Inaczej by nie zniknęło – oświadczył Sventon i spojrzał na zegarek.

– Wszystko skończone. Słyniemy z naszych koni. Za naszymi pokazami stoi ogromna praca. Ogromna. Tak naprawdę nigdy nie interesowało mnie nic prócz koni. Żona jest zdruzgotana.

T. Sventon mruknął współczująco.

– Pójdę z panem do cyrku, żeby się rozejrzeć – oznajmił, otwierając drzwi do pokoju sekretarki. – Panno Jansson! Jestem w Cyrku Rinaldo, gdyby ktoś o mnie pytał!

(1907–1991)

Jeden z najsławniejszych szwedzkich autorów książek dla dzieci; laureat pierwszej edycji Nagrody im. Astrid Lindgren (1967) – najważniejszego szwedzkiego wyróżnienia w dziedzinie literatury dziecięcej. Największą popularność przyniósł mu cykl książek o przygodach prywatnego detektywa ze Sztokholmu, Ture Sventona, za który pośmiertnie – w 2007 roku – otrzymał Nagrodę im. Ture Sventona, przyznawaną za szczególne osiągnięcia dla kultury. Pisane przez 25 lat (1948–1973) opowieści o nietuzinkowym detektywie zostały sfilmowane w 1972 roku. W Dwóch Siostrach ukazało się sześć tomów cyklu: Latający detektyw, Detektyw na pustyniTure Sventon w SztokholmieTure Sventon w Londynie, Ture Sventon w Paryżu i Ture Sventon i Izabella.

(1906–1982)

Wybitny szwedzki ilustrator i nauczyciel rysunku. Największą sławę przyniosły mu ilustracje do książek o Ture Sventonie i publikowane w czasopiśmie „Kamratposten” komiksy o jego przygodach. W 1974 otrzymał za całokształt twórczości Nagrodę im. Elsy Beskow przyznawaną najlepszym szwedzkim ilustratorom.

32,00 zł   20,80 zł
dodaj do koszyka
180,00 zł   117,00 zł
dodaj do koszyka
28,00 zł   18,20 zł
dodaj do koszyka
28,00 zł   18,20 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   20,80 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka
39,90 zł   25,95 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   22,70 zł
dodaj do koszyka
28,00 zł   18,20 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
32,00 zł   20,80 zł
dodaj do koszyka
42,00 zł   37,80 zł
dodaj do koszyka