Dodano do koszyka

 
ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-8150-078-4
cena detaliczna: 34,90 zł
13 x 18 cm
oprawa twarda
192 str.
kategoria wiekowa 8+
zapowiedź
34,90 zł

Svartle

Superbohater w czerni
ilustracje: Øyvind Torseter
tłumaczenie: Milena Skoczko

Premiera: kwiecień 2021

Druga część cyklu o młodych superbohaterach. Przyjaźń, wierność, odwaga – i szalone poczucie humoru!

 

Jak zwrócić na siebie uwagę nowej koleżanki z sąsiedztwa? Nic prostszego – wystarczy dostać się na pierwsze strony gazet. Atle wymyśla genialny plan: porwie najpiękniejszą kurę wójta, a potem ją uratuje i zyska sławę jako nieustraszony kurzy wybawca. Niestety wszystko idzie nie tak. Drogocenna kura znika, a chłopiec wpada w niezłe tarapaty.

 

Ale od czego są przyjaciele! Rune i Åse bez wahania przychodzą Atlemu z pomocą. Gdy zapadnie zmrok, wszyscy troje będą musieli się przemienić. Svartle, superbohater w czerni, Brune, brązowy stróż prawa własności, i Blåse, niebieska mścicielka znów wkraczają do akcji…

 

Idealne połączenie tekstu i ilustracji. Doskonała proza. Jeszcze bardziej otwarta i jeszcze odważniejsza w swojej niejednoznaczności.
„Dagbladet”

Polecamy także poprzednią część cyklu:




– Kogo będziemy szpiegowali? – spytał Rune.

– Właśnie tego musimy się dowiedzieć – odparła Åse.

Leżące na ziemi żółte liście rozjaśniały ścieżkę biegnącą przez las. Szli w stronę urwiska nad starą piekarnią. Atle wymachiwał długim patykiem, który znalazł. Rune patrzył przez lornetkę.

– Mama mówiła, że widziała przed piekarnią wóz przeprowadzkowy – powiedziała Åse. – Na pace stało pianino.

– Po co komu pianino w piekarni? – zdziwił się Atle.

– Teraz to będzie dom mieszkalny, kapujesz. Wprowadzają się tam ludzie.

– My też jesteśmy ludźmi – zauważył trzeźwo Rune. – Nie ma w tym nic tajemniczego.

– Kiedy dorosnę, zostanę prywatnym detektywem – wyjaśniła Åse. – I dlatego muszę trenować szpiegowanie. A do tego potrzebni są jacyś nieznajomi.

– Mój dziadek był szpiegiem podczas wojny – wtrącił Atle. – Trafił do niewoli i musiał uciekać przez rurę kanalizacyjną.

– Fuj! – Wzdrygnęła się Åse. – Takim szpiegiem na pewno nie zostanę.

Zatrzymali się między drzewami przed odsłoniętym klifem. Piekarnia przypominała ogromy klocek lego. Åse ułamała gałązkę świerku i wetknęła ją we włosy Runego.

– Co ty robisz? – spytał.

– Nie możemy ryzykować, że nas zobaczą – wyjaśniła Åse i wsunęła kolejną gałązkę za jego koszulkę.

– Okropnie kłuje – jęknął.

– Nie możemy być tchórzami – odparła. – Myślisz, że dziadek Atlego narzekałby, że coś go kłuje? ‒ spytała i uśmiechnęła się do Atlego, który wetknął długą świerkową gałązkę za swoją koszulkę, tak że sterczała nad nim jak parasol.

– Okej, tylko trochę kłuje – zgodził się Rune.

Położyli się na klifie tuż nad piekarnią, ale wciąż byli prawie niewidoczni. Ziemia była wilgotna i Atle czuł, jak jego ubranie na łokciach i kolanach nasiąka wodą.

Wyglądało to tak, jakby w ciągu kilku minut na urwisku wyrosły trzy nowe krzaki. Z jednego z nich wystawała lornetka. Rune patrzył pierwszy. Drzwi piekarni były zamknięte.

– Widzisz ich? – spytała Åse i pociągnęła za pasek lornetki.

– Nie wygląda przytulnie – oznajmił Rune. – Same kartony.

– Na pewno mieszkają tam złodzieje – stwierdził Atle. – Słyszałem, że złodzieje nie chcą mieć przytulnego domu, na wypadek gdyby trafili do więzienia. Żeby za nim tak bardzo nie tęsknić.

– To najdziwniejsza rzecz, jaką w życiu słyszałam – odparła Åse. – Przecież wszyscy chcą mieć przytulny dom.

– Może to wampiry – podsunął Rune.

– Wampiry? – zaśmiała się. – To jeszcze dziwniejsze od złodziei.

– Bo wampiry nie muszą mieć aż tak przytulnie – ciągnął Rune. – Są aktywne głównie nocą i myślą tylko o krwi.

– Rodzina wampirów? To zupełnie jak w tych głupich filmach, które ogląda moja siostra. Mam ich po dziurki w nosie!

– Nie możemy tego wykluczyć – upierał się Rune.

– Jeśli tak, to nie dam rady zbyt długo ich szpiegować – powiedziała. – Wampiry są dla dzieci.

Potem przez lornetkę patrzył Atle. Okna piekarni były duże i ciemne. Niektóre zaklejono od środka brązowym papierem pakowym. Atlemu wydawało się, że w jednym z nich widzi słabe migotliwe światło, ale nie był tego pewny. Na parapecie innego okna stała piramida kartonów.

– Uważam, że powinniśmy sprawdzić, czy chodzi o wampiry – stwierdziła Åse. – I w razie czego ostrzec władze gminy.

Atle odwrócił lornetkę i spojrzał przez większe szkła. Stara piekarnia stała się maciupeńka. I wyglądała tak, jakby znajdowała się bardzo, bardzo daleko. Na skraju lasu panowała cisza, po niebie płynęły ciemne chmury. Wierzchołki rosnących za budynkiem drzew zaczęły kołysać się na wietrze. Nagle od strony piekarni dobiegło jakieś skrzypienie.

– Patrzcie! – zawołał Atle.

Wskazał na bramę garażu i błyskawicznie odwrócił lornetkę. Brama powoli się otworzyła.

– Ćśś! – szepnęła Åse. – Bo nas zdradzisz.

Po chwili z garażu wyjechał czarny samochód z przyciemnianymi szybami. Brama zamknęła się za nim automatycznie.

– Tajemniczy samochód – powiedział Rune.

– Chyba nas nie zauważyli – dodała Åse.

– Może są szpiegami, skoro jeżdżą takim tajemniczym autem? – zastanawiał się na głos Rune.

– Ale przecież to my ich szpiegujemy – wtrącił Atle. – Kogo oni mieliby szpiegować?

– Może władze gminy? – zasugerowała Åse. – Moja mama pracuje w gminie, mają tam mnóstwo sekretów.

– Jeśli są szpiegami, to musimy zadzwonić na policję – stwierdził Rune.

– Kiedy mój dziadek był szpiegiem, ukradł wrogowi wszystkie mapy – oznajmił Atle. – I wróg pojechał złą drogą, i rozbił się o skały. A kiedyś dziadek ukradł wrogowi mnóstwo dynamitu i oddał go naszym.

– A niech mnie! – powiedziała Åse.

Zaczął siąpić deszcz. Atle czuł na twarzy jego drobne krople. Oddał lornetkę Runemu. Kiedy Rune przyglądał się ciemnym oknom, zaczęło padać mocniej. Atle wstał, trzęsąc się z zimna.

– Co ty wyprawiasz? – zawołała Åse. – Nie wstawaj!

– Przecież odjechali – odparł.

– Tego nie wiemy. Ktoś mógł zostać w środku. Zakradniemy się od tyłu i sprawdzimy.

Åse wstała zgięta wpół. Rune ruszył za nią. Atle czuł, że przemókł do suchej nitki. Świerkowa gałązka pod koszulką coraz bardziej kłuła.

– Ja zostanę tutaj na straży – oznajmił. – Na wypadek gdyby dali nogę.

– Pójdziemy we dwójkę – zwrócił się Rune do Åse.

Dziewczynka wyjęła z torby krótkofalówki i podała jedną z nich Atlemu.

– Kiedy będziesz chciał coś powiedzieć, naciśnij ten guzik – poinstruowała.

Åse i Rune okrążyli starą piekarnię, żeby podejść do niej od tyłu. Atle został sam. Świerkowe gałązki wbijały mu się w ciało. Pozbył się kilku z nich, ale ta największa utknęła za koszulką i nie chciała wyjść. Atle wstał i pociągnął za nią. Plecy miał całe pokłute. W tej samej chwili walkie-talkie przenikliwie zapiszczało. Atle szybko nacisnął guzik, który pokazała mu Åse, ale to nie pomogło. Zaczął naciskać wszystkie guziki po kolei. Od pisków i trzasków rozbolały go uszy. W końcu najbardziej dokuczliwe dźwięki ucichły, ale krótkofalówka nadal cienko popiskiwała. Nagle zrobiło się cicho. Atle szukał przyjaciół wzrokiem. Na dole przed piekarnią stała jakaś dziewczynka. Wzdrygnął się. Skąd ona się tam wzięła? Znieruchomiał. Nie miał odwagi spojrzeć na nią jeszcze raz. Szybko ukrył się za świerkowymi gałązkami. Może to młoda wampirzyca?

Szpiegujecie nas?

Atle milczał jak zaklęty. Nie śmiał się ruszyć.

– Nie udawaj, że jesteś drzewem – powiedziała. – Od razu cię zobaczyłam!

Chłopiec ostrożnie poruszył ręką.

– Szpiegowanie jest dla dzieci – dodała.

Spojrzał na nią. I wtedy ją rozpoznał. To była dziewczynka z samochodu przed sklepem. Jego serce podskoczyło. Odchrząknął.

– Ekhm… Chcieliśmy tylko sprawdzić, czy jesteście martwi.

– Martwi?

– Tak. Czy żyjecie.

– Dlaczego mielibyśmy nie żyć?

– Albo czy żyjecie w nocy. Bo nie znosicie światła dziennego – dodał cicho.

Dziewczynka wybuchnęła gromkim śmiechem.

– Myśleliście, że jesteśmy wampirami! Ha, ha!

– Oczywiście, że nie. Tylko tak żartowałem.

Śmiała się coraz głośniej.

– Czy szpiegowanie wampirów nie jest niebezpieczne?

– A jesteś wampirem?

Dziewczynka nie potrafiła przestać się śmiać.

– W Stanach Zjednoczonych wampiry naprawdę istnieją – bronił się Atle. – Kumpel mojego taty musiał się kiedyś bić z trzema w barze z hamburgerami. Na szczęście odkrył, że nie znoszą ketchupu.

Teraz dziewczynka tak się śmiała, że aż zgięła się wpół. Atle też się roześmiał. W końcu udało mu się pozbyć wszystkich gałązek.

Walkie-talkie znowu zapiszczało, a potem rozległy się szumy i trzaski, przez które przebił się głos Åse:

– Rune i Åse do Atlego. Obeszliśmy dookoła cały dom. Żadnych śladów życia. Ale mają naprawdę dziwaczne meble. Odbiór!

Atle nacisnął wszystkie guziki, zanim udało mu się wyłączyć krótkofalówkę. Kiedy podniósł wzrok, dziewczynka znowu miała poważną minę.

– Tak czy inaczej, nie powinniście szpiegować – powiedziała. – Nie dość, że to wyjątkowo dziecinne, to w dodatku nielegalne.

Odwróciła się, weszła do piekarni i drzwi się za nią zatrzasnęły. Atle stał jak skamieniały.

Chwilę później podeszły do niego dwa krzaki: Rune i Åse.

– Zdaje się, że miałeś stać na straży – powiedziała Åse, spoglądając na świerkowe gałązki leżące wokół niego na ziemi.

– Za budynkiem jest mnóstwo śmieci – dodał Rune. – Trudno cokolwiek zobaczyć.

– Mają tam stary fotel dentystyczny! – zawołała Åse. – Rune go widział.

– Może wymyślimy jakąś inną zabawę? – zaproponował Atle. – Na przykład rozbudujemy nasz domek?

– Miałeś stać na straży – powtórzyła Åse.

– A poza tym wydaje mi się, że szpiegowanie jest niezgodne z prawem – oznajmił Atle, oddając jej walkie-talkie. – Może powinniśmy dać sobie spokój, zanim to przestanie być śmieszne.

Idąc z powrotem w stronę lasu, Rune i Åse ściągali z siebie świerkowe gałązki. Atle odwrócił się Wypatrywał tamtej dziewczynki, ale okna starej piekarni były równie ciemne jak przedtem.

– Najlepiej, gdybyśmy trzymali straż przez całą dobę – odezwała się Åse. – Wtedy tak łatwo by się nie wymknęli.

Atle milczał. Słońce z ukosa oświetlało leśną ścieżkę, którą szli. Mokre liście połyskiwały w jego promieniach, Atle przeskakiwał nad kałużami.

(ur. 1974)

Norweski poeta i autor książek dla dzieci. Zadebiutował w 2008 roku tomem wierszy „Avstanden mellom hus”, w 2011 opublikował kolejny – „Grevlingvariasjonene”. Jego pierwsza książka dla dzieci, wydany w 2013 roku Brune, przyniosła mu między innymi nagrodę Trollkrittet, nagrodę Rady Nordyckiej, nagrodę norweskiego ministerstwa kultury, holenderski Srebrny Rysik, niemiecką nagrodę Luchs des Jahres i nominację do Deutscher Jugendliteraturpreis. 
W Wydawnictwie Dwie Siostry ukazały się dwa tomy jego superbohaterskich powieści: Brune i Svartle.
(ur. 1972)

Norweski pisarz i ilustrator. Uczył się w Merkantilt Institutt i Skolen for Grafisk Design w Oslo oraz w Kent Institute of Art and Design w Maidstone. Wydał dziesięć własnych książek, zilustrował kilkanaście innych. Jest laureatem licznych nagród, w tym nagrody Nordic Council, którą w 2014 roku przyniosły mu ilustracje do Brunego, a także prestiżowych BolognaRagazzi oraz Deutscher Jugendliteraturpreis.
W Wydawnictwie Dwie Siostry ukazały się ilustrowane przez niego: Brune i Svartle.
32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka