Dodano do koszyka

 
ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-8150-060-9
cena detaliczna: 34,90 zł
14 x 19 cm
oprawa miękka ze skrzydełkami
168 str.
kategoria wiekowa 10+
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł

Mój wyjątkowy tydzień z Tessą

tekst: Anna Woltz
tłumaczenie: Iwona Mączka

Pełna pozytywnej energii powieść o przyjaźni, bliskości, lęku przed samotnością i… pewnej szalonej majówce.

 

Wiosenne ferie na wyspie Texel zaczynają się kiepsko ‒ starszy brat łamie sobie nogę, ojciec musi jechać z nim do szpitala, matka ma atak migreny. Dziesięcioletni Samuel zostaje sam ze swoimi ponurymi myślami. Wszystko się zmienia, gdy energiczna wyspiarka Tessa wciąga chłopca w brawurowy plan, który wywróci jej życie do góry nogami. To będzie naprawdę niesamowity tydzień.

 

Zwariowana intryga wciąga czytelników w wir wakacyjnych przygód, ale pozwala też postawić ważne, uniwersalne pytania o to, czym jest rodzina, jak radzić sobie z lękiem przed odrzuceniem i czy da się oswoić samotność. Anna Woltz potrafi pisać o takich sprawach nie tylko z niezwykłą empatią, lecz także z błyskotliwym poczuciem humoru.

 

Na podstawie książki powstał wielokrotnie nagradzany (m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie) film „Niezwykłe lato z Tess”.






Na zewnątrz wciąż trwały ferie. Choć stałem pomiędzy budynkami, czułem zapach morza. Na oświetlonych słońcem płytach chodnikowych leżała cienka warstwa piasku przyniesionego z plaży na klapkach, wilgotnych ręcznikach i dmuchanych zwierzakach.

Włożyłem kluczyki do kieszeni i ruszyłem przed siebie. Nie byłem oczywiście taki głupi, żeby wpatrywać się w pogodne niebo. Nie zamierzałem wpaść do jakiegoś dołu.

Kluczyki podzwaniały mi w kieszeni. W głowie miałem pustkę. Czasem za dużo myślę. A czasem nie myślę w ogóle. W moim przypadku nie ma niczego pośrodku. Przeszedłem powoli przez niewielki parking i zatrzymałem się.

Przy tylnym wejściu do gabinetu znajdował się taras, na środku tego tarasu stał stół, a na nim laptop, kwiatek w doniczce i biurowa lampka. Jej kabel wił się po szarych płytach chodnika i nagle się kończył. Wtyczka nie była wetknięta do kontaktu.

Przy stole siedziała dziewczyna z włosami w kolorze piasku. Miała poważny wyraz twarzy. Prędko się odwróciłem, ale już mnie zauważyła.

− Poczekaj!

Obejrzałem się.

− Czy wiesz coś o rybie, która nazywa się danio pręgowany? – Głos miała równie poważny jak minę.

− Raczej nie… − wymamrotałem.

− A grasz na trąbce?

Pokręciłem głową.

− A robiłeś kiedyś kurs obróbki drewna?

Znów pokręciłem głową. Dziewczyna westchnęła.

− W takim razie nie jesteś mi potrzebny. Możesz iść.

Stałem w miejscu zaskoczony. Jeszcze raz spojrzałem na leżącą luzem wtyczkę i zakurzoną, pozbawioną kwiatów roślinę w doniczce.

Następnie ostrożnie zerknąłem na dziewczynę. Mogłem to zrobić, bo patrzyła na ekran laptopa. Była ode mnie starsza, od razu to zauważyłem. I z pewnością nie była turystką. Miała na sobie błyszczące brązowe kozaczki i skórzaną kurtkę. Wszyscy na wyspie udawali, że jest lato ‒ oprócz niej.

− Stój! – krzyknęła niespodziewanie, choć się nie ruszałem. – Jednak mi się przydasz. Umiesz tańczyć?

Sprawa była prosta. Powinienem był odwrócić się i odejść. Ale dziewczyna mówiła dalej.

− Chodzi mi o taniec towarzyski. Taki jak na balach. Albo weselach. Umiesz?

− Nie – odparłem zdecydowanie, żeby zrozumiała, że nie tylko nie umiem, ale i nie chcę.

Uśmiechnęła się do mnie.

− Ja też nie. – Wstała. – Dlatego będziemy się uczyć.

Wystukała coś na laptopie, kilka razy kliknęła i nagle rozległa się muzyka. Staromodna skrzypcowa muzyka, niepasująca do na wpół pustego parkingu i morskiej bryzy.

− Mam na imię Tessa – powiedziała dziewczyna. – Zaczniemy od walca wiedeńskiego.

Podeszła bliżej i stanęła przede mną. Chciałem uciec, ale złapała mnie za rękę. Była ode mnie przynajmniej o głowę wyższa i miała lepkie palce. Poczułem jej oddech na czole.

− Prawą rękę połóż mi na plecach – poleciła, jakby była szefową wyspy. – Wiem wszystko z internetu, ale nie mam nikogo, z kim mogłabym poćwiczyć − wyjaśniła, kładąc lewą dłoń na moim ramieniu.

− Przestań! – zaprotestowałem. Odtrąciłem jej rękę i zrobiłem krok do tyłu. – To zabronione. Nie wolno dotykać innych osób bez pozwolenia.

Tessa podeszła krok do przodu, a ja cofnąłem się o dwa. Staromodna muzyka wciąż grała. Z rozmachem ‒ elegancko i dystyngowanie, ale jednocześnie radośnie.

− Mam dziesięć lat – powiedziałem. – Jeśli jeszcze raz mnie dotkniesz, pójdę na policję.

− Dziesięć? − spytała zdziwiona. – Myślałam, że dziewięć albo nawet osiem. − Ugięła lekko kolana. – Ja mam jedenaście, ale wszystkim się zawsze wydaje, że jestem starsza.

Znowu zrobiła krok w moją stronę.

− Nie! – zaprotestowałem, ale ona popatrzyła na mnie z szerokim uśmiechem i dziabnęła mnie swoim lepkim palcem w ramię.

− Policjanci cię wyśmieją, jeśli pójdziesz na komisariat. Jedenastoletniej dziewczynie wolno dotykać dziesięcioletniego chłopaka.

Skrzyżowałem ręce na piersi.

− Po prostu nie chcę, żebyś to robiła.

Tessa spoważniała.

− Proszę cię! Do wieczora muszę nauczyć się tańczyć. To bardzo ważne.

− Nie wierzę ci.

− Od tego zależy reszta mojego życia.

Spojrzała mi prosto w oczy. W jej brązowych tęczówkach dostrzegłem jasne plamki. Nie była robotem, tylko prawdziwym człowiekiem. Widziała mnie.

− Jak myślisz, czy ostatni dinozaur… − zacząłem i odchrząknąłem – bardzo nie chciał umierać?

Zamyśliła się. Na długo. Aż muzyka ucichła, a w powietrzu słychać było jedynie mewy.

− Ja bym nie chciała – odpowiedziała w końcu. – Ta myśl, że wszystko się skończy… − Przygryzła wargę. – Ale gdybym była ostatnia, to może nie byłoby to aż tak okropne. Bo czułabym się jednak samotna.

Spojrzała na mnie tymi swoimi cętkowanymi oczami, a ja przytaknąłem. Z wahaniem zrobiłem krok do przodu.

− No bo gdybym była ostatnia – dodała – to nie miałabym z kim tańczyć.

Podbiegła do laptopa i prędko kliknęła. Znowu rozległa się muzyka. Przypominała melodię z karuzeli, ale nie do końca.

– Mam na imię Samuel – przedstawiłem się.

Chwyciła mnie za rękę. Od muzyki zakręciło mi się w głowie.

– Prawą stopą robisz krok do przodu – powiedziała.

Tak zrobiłem, a ona jednocześnie przesunęła lewą stopę do tyłu.

– A teraz lewą nogą w bok.

Jej prawa noga poruszyła się razem z moją lewą.

– A teraz dostaw prawą.

Posłuchałem, a jej lewa noga poruszyła się razem z moją prawą.

– Widzisz? ‒ roześmiała się Tessa. ‒ Tańczymy!

 

(ur. 1981)

Holenderska pisarka, autorka powieści dla dzieci i młodzieży. Debiutowała w 2002 roku, dziś ma już w dorobku ponad dwadzieścia tytułów. Jej książki cieszą się popularnością wśród czytelników i uznaniem krytyków.

Sto godzin nocy zdobyło w Holandii kilka prestiżowych nagród, w tym Nagrodę Nienke van Hichtum, przyznawaną co dwa lata najlepszej powieści dla młodzieży. Książkę przetłumaczono już na osiem języków.


Gdy nadciągnął huragan Sandy, autorka przebywała w Nowym Jorku. Kiedy znów włączono elektryczność, zaczęła pisać Sto godzin nocy.

34,00 zł   30,60 zł
dodaj do koszyka
39,90 zł   35,90 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
34,00 zł   30,60 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka