Seria: "Własny Pokój"
a series: "A Room of One's Own"

tekst: Alice Munro
tłumaczenie: Alicja Skarbińska-Zielińska

Alice Munro (ur. w 1931 roku) - kanadyjska pisarka zaliczana do najwybitniejszych żyjących autorek krótkich form prozatorskich. Napisała dwanaście zbiorów opowiadań i jedną powieść. Otrzymała wiele nagród i wyróżnień, w tym - trzykrotnie - Governor General's Award, najważniejszą kanadyjską nagrodę literacką. W 2009 roku została laureatką prestiżowej Międzynarodowej Nagrody Bookera - Man Booker International Prize - przyznawanej co dwa lata za całokształt twórczości. Jest wymieniana wśród autorów zasługujących na literacką nagrodę Nobla.
"Uciekinierka" to dziesiąty zbiór opowiadań Alice Munro (wydany w Kanadzie w 2004 roku) i pierwsza jej książka przełożona na język polski.

"Uciekinierka" to osiem opowiadań o kobietach, które doświadczają nieprzewidywalności życia. W każdym z nich Alice Munro potwierdza swą wielką literacką klasę: z przenikliwością ukazuje podskórne napięcia kryjące się pod powierzchnią codzienności, ze znaczących drobiazgów komponuje przejmujący obraz złożoności relacji międzyludzkich, sprawia, że prawda o ludzkim życiu wyłania się z najdrobniejszych, najzwyklejszych chwil.
Jak głosi werdykt jury Międzynarodowej Nagrody Bookera, "Alice Munro potrafi zawrzeć w każdym ze swoich opowiadań taką głębię, mądrość i precyzję, jaką wielu pisarzy osiąga w powieściach w ciągu całego życia". By przekonać się, że to prawda, wystarczy przeczytać tę książkę.

"Alice Munro należy do grona największych współczesnych pisarzy języka angielskiego. Wśród autorów jej nazwisko wymawia się nabożnym tonem. Jest jednym z tych twórców, o których często mówi się, że - niezależnie od tego, jak bardzo są znani - zasługują na większą sławę".
Margaret Atwood

41,90 zł w tym 5% VAT
kup u nas z rabatem

ISBN 978-83-608-5072-5
20,5 x 14 cm | paperback | 400 pp

Patroni medialni:
"By móc pisać wiersze albo powieści, musicie mieć 500 funtów rocznego dochodu oraz własny pokój zamykany na klucz".
Virginia Woolf

Seria "Własny Pokój" to przestrzeń spotkania piszących kobiet o ugruntowanej pozycji w światowej literaturze.
"Własny Pokój" oddaje głos oryginalnym, nieznanym w Polsce autorkom.
"Własny Pokój" to literacka enklawa, w której barwne ludzkie losy przeplatają się z odcieniami codzienności.

Kultura Liberalna, 7/2009
http://kulturaliberalna.pl
Artur Celiński
Osiem różnych opowiadań - osiem różnych historii. Dużo w nich miłości, ważnych, często heroicznych decyzji, odwagi i dumy, a także kaprysów losu - przypadków o niebagatelnym znaczeniu dla rozwoju historii. Alice Munro pisze o życiu. Jej główne bohaterki - Sylvia, Carla, Juliet, Grace, Lauren, Robin i Nancy próbują znaleźć swoje miejsce na ziemi. Interesujące, że to same kobiety. Sposób ich doboru nie jest jednak dowolny. Każda z głównych postaci to mądra i roztropna osoba, która umie dostrzegać i analizować to, co się wokół niej dzieje. (...) Te niezwykłe kobiety zostały osadzone w historiach, które można by określić mianem "z życia wziętych". Takich jak ta o Grace, która zaręcza się z dobrze wychowanym chłopakiem, ale zgadza się na szaloną wycieczkę kabrioletem z jego bratem-alkoholikiem, licząc na zaznanie "namiętności", której brakuje jej w dotychczasowym związku. Albo Robin, która gubi torebkę z pieniędzmi i zdana na łaskę obcych ludzi przyjmuje pomoc Daniela. Po jednym wieczorze, zako
Opowiadania Munro mogłyby na dobrą sprawę stać się doskonałą podstawą scenariuszy filmowych (...) Na szczęście jednak historie z "Uciekinierki" zostały "tylko" napisane. W fantastyczny sposób. Krótka forma nie przeszkadza w pokazaniu źródła emocji i napięć między postaciami. Podane zostają tylko te informacje o bohaterach, które są niezbędne dla zrozumienia ich położenia i znaczenia wydarzeń, które napotykają na swojej drodze. Jest tu jednak wszystko to, co potrzebne do "czytania miedzy wierszami". Konstrukcja historii, konstrukcja zdań - tu objawia się cały geniusz Munro.

Dziennik, 31 lipca 2009
Malwina Wapińska
"Uciekinierka" to pierwszy zbiór opowiadań Alice Munro przetłumaczony na język polski. Warto po niego sięgnąć, bo Kanadyjka uważana jest dziś za jedną z najwybitniejszych żyjących pisarek. Polski czytelnik późno dostał szansę zapoznania się z twórczością Alice Munro. Za późno jak na autorkę tego kalibru. O Kanadyjce mówi się jako o jednej z największych żyjących pisarek i mistrzyni krótkiej formy. Często wymienia się ją w ścisłym gronie kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. U nas spośród kilkunastu książek, jakie 78-letnia pisarka ma w dorobku, w polskim tłumaczeniu ukazała się jedynie "Uciekinierka". Zatem uwaga: czytelnik, który dotąd nie zetknął się z pisarstwem jednej z gigantek współczesnej literatury, ów zbiór opowiadań powinien potraktować jako lekturę obowiązkową.
Przyzwyczajeni do panującej za oceanem mody na realizm w krótkich formach prozatorskich krytycy amerykańscy twierdzą niekiedy, że Munro ma tendencję do "staromodnych" odwrotów od realistycznej konwencji i stosowania wysmakowanych literackich sztuczek. Charakteryzując prozę Kanadyjki, często wspomina się także o realizmie czechowowskim, bo Czechowa nie od dziś uważa się za głównego patrona pisarki. Ale Kanadyjka nie odchodzi od realizmu tak daleko, jak sugerowaliby to niektórzy krytycy. Przeciwnie: stwarzane przez nią mikroświaty zbudowane są na solidnych fundamentach. Rzecz w tym, że pod wierzchnią warstwą tej wykreowanej z dbałością o detale rzeczywistości kryje się złowrogie drugie dno. (...)
Bohaterkami "Uciekinierki" zawsze są kobiety - kobiety młode i stare, przyłapane w różnych momentach swojego życia. (...) Munro bywa bezlitosna dla swoich bohaterek. Zostawia je jako młode dziewczyny, by wkrótce odwiedzić znów - jako stare kobiety. Przygląda się przemianom ich ciał i psychiki, każe rozliczać się z gorzkiej przeszłości.
Kanadyjka lubi grać z czytelnikiem. Doskonale potrafi przewidzieć jego reakcje i poprowadzić ściśle wyznaczonym przez siebie torem. Opowiadania Alice Munro to skomponowane z niezwykłą precyzją formy. To je odrealnia. Bywa, że bohaterowie jawią nam się jako aktorzy grający w wyreżyserowanej przez autorkę sztuce. Jak u Czechowa w warstwie fabularnej w "Uciekinierce" niewiele się dzieje. Postaci z opowiadań wykonują swoje rytualne gesty, poddają się codziennej rutynie, wypowiadają wyuczone kwestie. I podobnie jak u autora "Wiśniowego sadu" pod powierzchnią codzienności kipią nierozładowane emocje. Munro doskonale potrafi je uchwycić.

Zwierciadło, 07/2009
Marta Mizuro
Przedstawiając całe spektrum owych zamiarów, mających różne przyczyny, Munro odmalowuje portret współczesnej kobiety jako takiej. Kobiety zagubionej, niespełnionej i rozpaczliwie samotnej, choć znajdującej czasem wsparcie u innej kobiety czy - rzadziej - u mężczyzny. Z czego już nietrudno wnioskować, iż książka wybitnej kanadyjskiej pisarki (nareszcie w Polsce!) nie służy, w każdym razie nie wprost, pokrzepieniu serca. Lecz czy owo krzepienie to jakiś ustawowy obowiązek literatury niewieściej? Mnie w zupełności wystarcza, jeśli jest ona psychologicznie wiarygodna, mądra i opowiedziana pięknym językiem. A jeszcze dodać trzeba, że nazwisko Munro zestawia się zwykle z doskonale już u nas znaną Margaret Atwood.

krytycznymokiem.blogspot.com, 30 lipca 2009
Jarosław Czechowicz
(...) Czy "Uciekinierka" - dziesiąty z kolei zbiór tekstów Munro - jest fragmentem dla tej twórczości reprezentatywnym, nie wiem. Wiem natomiast, że Margaret Atwood ma w Kanadzie konkurentkę, albowiem Alice Munro potrafi pisać równie finezyjnie jak utytułowana autorka "Moralnego nieładu". Nieprzypadkowo zestawiam "Uciekinierkę" z wydanym przed rokiem zbiorem opowiadań Atwood. Obie pisarki sięgają głęboko, penetrując kobiecą psychikę, ale czynią to nieco inaczej. Atwood odnosi się do własnych przeżyć i doświadczeń, Munro stwarza biografie kobiet, które w jej opowiadaniach mierzą się z samymi sobą i doświadczają trudności, które będą zmieniać ich życie i nastawienie do życia innych. (...)
Próby charakteru, próby nowych życiowych ról, próby zmian i próby zrozumienia samych siebie. "Uciekinierka" to rozpisana na osiem przejmujących narracji opowieść o odkrywaniu własnych uczuć. Uczuć, które są dla kobiet Munro bardzo ważne i uczuć, którymi kierują się w swych poczynaniach z nadzieją, że postępują słusznie i właściwie. (...)
Mimo trudnej i niepokojącej egzystencjalnej problematyki, jaką zawierają te teksty, Munro pisze w sposób prosty i klarowny, w związku z tym jej opowiadania są bardzo przejrzyste oraz czytelne. Kanadyjska pisarka swoje bohaterki obdarza przezornością i instynktem samozachowawczym, który każdą życiową porażkę pozwala zamienić w naukę. Myślę, że to proza o kobietach i zdecydowanie dla kobiet. Osiem opowiadań z "Uciekinierki" udowadnia, iż kobiecość to niekończąca się droga do samopoznania. Na tej drodze towarzyszymy kobietom ambitnym, roztropnym i chociaż niejednokrotnie zagubionym, zawsze świadomym swojej wartości i tego, że życie to nieustanna podróż w głąb samych siebie.

Co Jest Grane, stołeczny dodatek do Gazety Wyborczej, 14 sierpnia 2009
Beata Kęczkowska
(...) Bohaterki opowiadań to kobiety mieszkające z dala od wielkich miast. Ich niby senna codzienność aż pulsuje od napięć i emocji. Za fasadą domów i firanek kłębią się ich dramaty, marzenia, pragnienia. Alice Munro jakby mimochodem wprowadza nas w duszną a?mosfmosferę ich życia. Jej bohaterki bywają wykorzystywane przez swoich partnerów, porzucane przez bliskich, nie potrafią wyzwolić się z krępujących je więzów. Ich portrety Munro kreśli z dużą precyzją i starannością. Znakomita proza!

Rzeczpospolita, 25 sierpnia 2009
Monika Małkowska
Przedstawiam autorkę: druga obok Margaret Atwood wielka dama kanadyjskiej literatury. Drobna blondynka (obecnie siwa) o zniewalającym uśmiechu, lat 78. Mistrzyni krótkich form, nazywana Czechowem z Ontario, od 40 lat obsypywana krajowymi i amerykańskimi nagrodami (naliczyłam 16!). (...)
Jak mogłam, przeciągałam doczytanie "Uciekinierki" do końca - żal mi było się z nią rozstawać. Takie emocje zarezerwowane są dla wyjątkowych przypadków. Chodzi o więź z bohaterami. Munro potrafi opętać czytelnika, a bardziej - czytelniczki. Bo w jej opowieściach pierwszoplanowe role odgrywają kobiety. Antyheroiny. Panny, młode i stare; matki, babki, wdowy. Prowincjuszki. Wszystkie wydają się wcieleniami przeciętniactwa.
W każdej historii pojawia się ten sam motyw: pojedynek z losem. I wcale nie chodzi o przeznaczenie - wtedy wszystko byłoby jasne, odgórnie załatwione, bez odpowiedzialności. U Munro dziewczyny po raz pierwszy w życiu muszą podjąć decyzję w ułamku sekundy. A potem nic nie jest tak jak poprzednio. Co ciekawe: w kluczowych momentach nie czują emocji. Sprzeniewierzeniu się rutynie towarzyszą opanowanie i pewność, że postępują właściwie.
Kiedy ona - jakaś Juliet, Grace, Carla, Nancy - mówi "tak" komuś, komu nie powinna; wraca później niż zwykle do domu lub z tego domu ucieka - rozumiemy jej determinację. Ona musi sprzeniewierzyć się dotychczasowemu życiu. Stracić niewinność (bardziej psychiczną niż seksualną), zobaczyć świat w mniej infantylny, egoistyczny sposób. (...)
Dumna samotność - to u Munro ważny motyw. Nie rozpaczliwy stan osamotnienia, wynikający z odrzucenia, lecz konsekwencja świadomego wyboru. (...)
Jednak u Munro trzeba nieustannie mieć się na baczności. Każda opowieść rozgrywa się niemal równocześnie w kilku czasoprzestrzeniach, niekiedy wychyla się daleko wstecz, aż do międzywojnia. Nagle przeskakujemy w lata 60., potem 80. i znów ostry skręt do okresu powojennego. Nie od razu można odgadnąć, w jakiej dekadzie ubiegłego wieku rozgrywa się akcja, ponieważ reakcje i emocje ludzkie zawsze są podobne, a innowacje bytowo-techniczno-obyczajowe docierają do hrabstwa Huron w stanie Ontario z opóźnieniem. To właśnie tam, na podobieństwo faulknerowskiego hrabstwa Yoknapatawpha, umieściła Munro pępek swojego świata. Z tą różnicą, że jej kraina nie jest fikcyjna.

Duży Format, dodatek do Gazety Wyborczej, 30 sierpnia 2009
Juliusz Kurkiewicz
"Alice Munro potrafi zawrzeć w każdym ze swoich opowiadań taką głębię, mądrość i precyzję, jaką wielu pisarzy osiąga w powieściach w ciągu całego życia" - brzmiał werdykt Międzynarodowej Nagrody Bookera przyznanej w tym roku kanadyjskiej pisarce za całokształt osiągnięć. Zaskakujące, że ta 78-letnia autorka, która debiutowała w latach 60., napisała 12 zbiorów opowiadań i 1 powieść, była dotąd w Polsce nieznana. Na razie dostajemy tom "Uciekinierka" z 2004 r., jeden z najlepszych w jej karierze. (...)
Bohaterkami Munro są kobiety, których przeżycia pokazuje z ogromną wrażliwością. Akcja opowiadań - osadzonych często w prowincjonalnej rzeczywistości jej rodzinnego stanu Ontario i w nadmorskiej scenerii Kolumbii Brytyjskiej - rozgrywa się od lat 20. do współczesności. Da się z nich wyczytać kronikę przemian społecznych i obyczajowych, które w znaczący sposób zmieniły sytuację kobiet na Zachodzie. Konflikt między wartościami tradycyjnego społeczeństwa a indywidualizmem stanowi dominantę wielu z nich. Munro staje po stronie outsiderów, rozumie konieczność zmian, ale też pokazuje ich ambiwalencję - w tym konflikcie zawsze coś jest za coś, a wolność może prowadzić do wyobcowania i samotności. Pisarka nie redukuje swych bohaterów do społecznych fantomów. Równie ważną rolę w ich życiu gra przypadek, irracjonalny odruch, ironia losu.
"Złożoność" to słowo klucz do pisarstwa Munro, która w jednym z rzadko udzielanych wywiadów stwierdziła, że "złożoność rzeczy wydaje się nieskończona". W "Uciekinierce" nie znajdziemy czarnych charakterów. Bohaterowie są jednocześnie egoistyczni i wspaniałomyślni, irytujący i godni współczucia. Szarą strefę ich moralnych decyzji pisarka pokazuje w nieskończenie wielu odcieniach, tak samo jak ich szare życie. Koniec miłości, nieodwracalne, błędne decyzje, rozczarowania - wszystko, czego chcielibyśmy uniknąć - stanowi jego istotę, ale pod piórem Munro nie zamienia się w tragedię. (...)
Dzięki swej powściągliwości i uważności Munro wskrzesza przykurzone porozumienie między czytelnikiem i bohaterami, odejmując mu odium czegoś wstydliwego i anachronicznego.

Twój Styl 9/2009
Łukasz Modelski
(...) Autorka (to jej znak firmowy) stawia swoje bohaterki w sytuacjach, w których okazuje się, że są z lekka "niedopasowane", trochę "nieprzystosowane" do życia, jakie wybrały lub raczej - jakie je wybrało. Starają się nie dostrzegać, nie słyszeć, nie zajmować stanowiska. A jednak muszą. Skomplikowane, delikatne, pierwszy raz w Polsce.

Nowe Książki, 12/2009
Agata Sikora
(...) Jakim cudem jej opowiadania docierają do polskiego czytelnika dopiero teraz? Na szczęście odpowiedź nie jest istotna. Problem ma co najwyżej krytyk, który - co rzadkie - nie odczuwa potrzeby polemiki z użytymi do promocji książki cytatami z innych recenzji. Opowiadania Alice Munro są bowiem znakomite. Czytelnik przekona się o tym szybko, choć nie od pierwszego zdania.
Ta literatura utrzymuje się w klimacie Północy: zarówno jeśli chodzi o miejsce akcji, jak i daleki od rozbuchania pisarski styl. Surowa prostota pejzażu kanadyjskich lasów, skalistych zatok i małych mieścin, pełna ukrytych napięć monotonna prostota prowincjonalnej codzienności harmonizują ze szlachetną prostotą klasycznej narracji - choć ta ostatnia jest tylko złudzeniem odbiorcy. (...) Munro terminowała nie tylko u dziewiętnastowiecznych realistów, ale z nie mniejszym polotem przyswoiła sobie naukę czerpaną z prozy dwudziestowiecznej. Kanadyjka potrafi bowiem połączyć epicki rozmach i głębię z narracją fragmentaryczną, nielinearną. Opisy drobnych zdarzeń, retrospekcje, dialogi są jak kunsztownie oszlifowane (choć zupełnie pospolite) kamienie. Autorka układa je w swej mozaice nie po kolei, wciąż pobudzając wyobraźnię czytelnika do wypełniania pustych miejsc. W ten sposób stwarza pole gry między wyobrażeniami odbiorcy a własnym tekstem. Gdy ostatni z jej kamyków znajdzie swe miejsce, czytelnik widzi znacznie w
Munro raczej sugeruje, niż opisuje to, co dzieje się pod skórą codzienności. I tutaj po raz kolejny objawia się jej mistrzostwo: bo jeżeli nawet w tych zwykłych losach kryją się jakieś mroczne sekrety, niedopowiedziane dramaty, to one również należą do kręgu zwykłych zdarzeń. Nic co ludzkie nie jest banalne, ale i nic co ludzkie nie wznosi się ponad codzienność. (...) Jeżeli w tych opowiadaniach zdarza się zamajaczyć jakiejś zbyt łatwej dychotomii, to Munro nigdy nie dopowiada jej do końca. Nie ma tu oczywistych rozwiązań, złotych recept i bezwzględnych win. Nie ma wzniosłych tragedii, nie ma otchłani rozpaczy, ale nie ma też łatwych pocieszeń. To książka o tym, że najważniejsze ludzkie dylematy i wybory nie rozgrywają się w oprawie wielkiej psychomachii z podkładem bombastycznej hollywoodzkiej muzyki, ale raczej "dzieją się", często niemal nieuświadomione, a czasami uświadamiane naiwnie.

Polityka, 09/2009
Piotr Stasiak
Przemyślane, kunsztowne opowiadania Alice Munro to doskonały przykład prozy, w której emocje kipią między wierszami, a największe dramaty rozgrywają się w niedopowiedzeniach.

Zeszyty Literackie
Juliusz Kurkiewicz
Alice Munro jest w Polsce pisarką niemal zupełnie nieznaną. Mistrzyni jednego gatunku - opowiadania - osiągnęła w nim, mimo zastosowania bardzo prostych środków - efekt takiej głębi i złożoności, że bez wahania można ją ustawić w rzędzie największych mistrzów gatunku, obok Tołstoja i Czechowa. (...) Psychologiczna dociekliwość, bezgraniczna empatia wobec bohaterów (tzw. zwykłych ludzi), dyskretnie zarysowane, choć istotne tło społeczne, prostota języka i - przede wszystkim - wiara w obiektywny, uniwersalny wymiar literatury, mimo osadzenia historii w konkretnym pejzażu geograficzno-kulturowym, przywodzą na myśl mistrzów rosyjskiej prozy, czyniąc Munro jednym z najciekawszych zjawisk współczesnej literatury anglosaskiej. Najważniejszy wniosek płynący z lektury Munro jest następujący - literatura realistyczna żyje, a jej możliwości wcale nie zostały wyczerpane.

Pocztówki z Paranoi (www.ultramaryna.pl/pzp), 08 stycznia 2011
Łukasz Najder
"Uciekinierka" Alice Munro to zbiór ośmiu pierwszorzędnych, cierpkich, esencjonalnych opowiadań o kobietach. O kobietach, napisanych przez kobietę i rejestrujących świat z kobiecej perspektywy protagonistek. Ale - przeznaczonych dla obu płci. Po mistrzowsku bowiem rozgrywa Munro kobiecość jako rzecz zwykłą, normalną, będącą składową uniwersalnego ludzkiego losu, jak i zarazem formę wyjątkową, niepowtarzalną w swoich możliwościach, unerwioną w inny sposób, w wielu aspektach wrażliwszą, skanującą rzeczywistość pod kątem odmiennym, niż robią to gburowate ssaki wyposażone w wąsy i jądra.
W swoich opowiadaniach ukazuje Munro kobiety w sytuacjach na pozór banalnych i wziętych z codziennego życia. Ale to tylko pozór - krucha skorupka fikcji, która pęka od jednego puknięcia autorki, od przeszywającego zdania, akapitu, po którym orientujemy się, że wylądowaliśmy w centrum mrocznego dramatu. Nieszczęścia, które spadają na bohaterki Munro są i typowe, gdy doświadczają one nieuleczalnej choroby, śmierci najbliższej osoby, dewastującego upływu czasu, jak i szczególne, właściwe tylko kobietom. Te z kolei mają zazwyczaj swe źródło w kontaktach ze społeczeństwem. Prymitywny seksizm, wyrafinowane praktyki wspólnoty, która pragnie zamknąć hardą jednostkę w okowach konwenansu, wystawić na publiczną obmowę i ocenę - styranizować religią, obyczajem, dobrym smakiem i zmusić ją do wpasowania się w obowiązujący szablon, w którego ramach nie ma miejsca dla tych, co nie chcą się rozmnażać, wyjść za mąż, hołubić ognisko domowe, zalegalizować sobie szczęście.

wydawnictwo | katalog | dla dzieci | dla młodzieży | dla dorosłych | autorzy | ilustratorzy | recenzje | promocje | linki | kontakt