Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »
ISBN 978-83-65341-85-3
cena detaliczna: 32 zł
15 x 20 cm
oprawa twarda
268 str.
kategoria wiekowa 8+
dodaj do koszyka
32 zł   28,80 zł

Bramkarka i morze

Burze w Zatoce Pękatej Matyldy
tekst: Maria Parr
ilustracje: Heleen Brulot
tłumaczenie: Aneta W. Haldorsen
Dowcipna i wzruszająca powieść o prawdziwej przyjaźni. Długo wyczekiwana kontynuacja bestsellerowego "Gofrowego serca".

Lena i Kręciołek mają 12 lat i nadal się przyjaźnią. Ale kiedy ma się dwanaście lat, nic już nie jest takie proste. Nad karierą bramkarską Leny zbierają się czarne chmury. Nowemu trenerowi drużyny piłkarskiej nie podoba się dziewczyna w chłopięcym zespole. Wszystkie budowane przez przyjaciół tratwy toną, morze wyrzuca z powrotem na brzeg każdą wysłaną przez nich w butelce wiadomość.

A kiedy Kręciołek po raz pierwszy się zakocha, ich przyjaźń zostanie wystawiona na próbę. To nie będzie łatwy rok. Ale Kręciołek i Lena nie należą do tych, którzy łatwo się poddają.

 

W 2017 roku książka otrzymała prestiżową norweską nagrodę literacką Brageprisen w kategorii literatury dla dzieci i młodzieży. Niebawem ukaże się po duńsku, francusku, niderlandzku, niemiecku, rosyjsku, szwedzku i włosku.

 

Siłą napędową tej książki – zarówno jeśli chodzi o język, jak i o fabułę – jest sugestywnie odmalowana perspektywa dwunastolatków. Maria Parr przekonująco pokazuje, jak intensywnie w tym wieku doświadcza się życia. Lena i Kręciołek dojrzewają, stawiają czoła nowym wyzwaniom – miłości, zazdrości, obawie przed śmiercią. […] Parr stworzyła ponadczasowy i uniwersalny literacki świat, do którego z przyjemnością się wraca.

(z uzasadnienia jury Brageprisen)




Wspinaczka do lasu jagodowego za zagrodą Jona z Podgórki rozgrzała nas po porannej kąpieli w zimnej wodzie. Lena wsadziła głowę do swojego wiadra i wydarła się na całe gardło: „Wyzysk dzieci!”.

– W wiadrze jest echo, Kręciołku. Równie dobrze Kari mogła nam dać wannę.

Usiadłem przy małej kępce i zacząłem zrywać jagody. Słońce przeświecało pomiędzy listkami i rysowało na mojej koszulce jasne kropki. Kawałek dalej siedziała Lena i rzucała szyszkami. Przez krótką chwilę panowała przyjemna letnia cisza. Aż Lena powiedziała:

– Jeden marny braciszek, Kręciołku. Czy uważasz, że proszę o zbyt wiele? Tylko szczerze!

Westchnąłem.
 

Moja najlepsza przyjaciółka nie jest osobą, która o coś prosi. Ona decyduje. I już dwa lata temu, zaraz po tym jak jej mama wyszła za Izaaka, Lena zdecydowała, że będą mieli dzidziusia i że to będzie braciszek.

– Zajmie to trochę czasu – tłumaczyła dziadziusiowi i mnie. – Ale wkrótce na świecie pojawi się mój brat. Będzie krzyczał, robił kupki i będzie podobny do mnie.

Lena nie miała co do tego wątpliwości. A dziadziuś i ja zdążyliśmy się przyzwyczaić, że zawsze jest tak, jak chce Lena, więc od razu uznaliśmy tego brata za pewnik. Ale upłynęły już dwa długie lata. Lena i ja mieliśmy iść do siódmej klasy, a w jej domu wciąż nie było nawet śladu małego palca u nogi braciszka.

– Moja mama mówi, że dzieci nie pojawiają się ot tak, na zawołanie – powiedziałem.

– Co ona niby ma na myśli? Przecież ty masz tyle rodzeństwa, że zderzacie się ze sobą w drzwiach.

 

Dalej zbierałem jagody. Kiedy Lenie skończyły się szyszki, zajęła się wyrywaniem kępek mchu. Ułożyła je równo w swoim wiaderku, a gdy było prawie pełne, zaczęła ze mną zbierać jagody.

– Lena – westchnąłem zrezygnowany.

– Pełne wiadro w mig. Ty też powinieneś tak zrobić, Kręciołku. Nic nie zauważą.

– Pewnie, że zauważą – powiedziałem. – Kiedy zaczną myć jagody.

– Tak, ale wtedy mnie już nie będzie – zauważyła Lena. – Cicho! Co to było?

W letniej ciszy lasu rozległo się rozpaczliwe skomlenie. Chodziliśmy w kółko, rozglądając się między drzewami. Z początku nic nie zauważyliśmy, ale potem znów usłyszeliśmy skomlenie.

– Tam jest pies! – krzyknęła Lena i co tchu do niego popędziła. – Zaczepiła mu się smycz! Biedaczysko.

 

Coś takiego! Znaleźliśmy psa w środku lasu! I gdyby to jeszcze był któryś z naszych wiejskich psów. Ale nie. To był zupełnie nowy piesek, którego ani Lena, ani ja wcześniej nie widzieliśmy. Jego brązowa sierść ładnie lśniła w słońcu, a on patrzył na nas smutnymi oczyma.

– Myślę, że to znak – powiedziała Lena poważnie, gdy ostrożnie wyplątywaliśmy go z pułapki. – Myślę, że to pies, który przybył do Pękatej Matyldy na stałe. W takim razie mogę jeszcze rok poczekać z bratem. Bo jedno i drugie naraz to mogłoby być za wiele.

Spojrzałem na długą smycz pieska.

– On na pewno ma właściciela, Leno.

Nic na to nie odpowiedziała.

– No chodź! – zawołała do psa.

Wybiegła z lasu i hasała w dość już wysokiej trawie na łące Jona z Podgórki, śmiejąc się do swojego nowego towarzysza. Pies do niej pasował.

 

Szczęście nie trwało jednak długo. Na podwórku Jona z Podgórki stał ogromny biały samochód dostawczy, a przed nim cała gromada ludzi.

– Haas! – zawołali wszyscy.

Pies gwałtownie ruszył w ich kierunku, pociągając za sobą Lenę tak, że przewróciła się w pełne błota koleiny i wypuściła z ręki smycz. Kiedy się podniosła, wyglądała jak duża kupa. Przez dwie sekundy stała z ramionami sztywno wyciągniętymi na boki i groźnie patrzyła na ludzi przy samochodzie. Po czym do nich pomaszerowała.

 

– Niezbyt dobrze pilnujecie swojego psa! – wypaliła.

Ludzie gapili się na nas, szczególnie na ubłoconą Lenę, z przerażonymi minami. Poruszyłem się niespokojnie. Z tyłu zauważyłem dziewczynkę, która wyglądała jak słońce. Miała chmurę jasnych loków i uśmiechała się nieśmiało, drapiąc pieska za uchem.

Odezwali się do nas po angielsku. W szkole byłem lepszy z angielskiego niż Lena, która nie mogła zrozumieć, do czego jej ten język, skoro zna norweski. Ale na Krecie ją olśniło. Zanim zdążyłem coś z siebie wydusić, już zaczęła:

– The dog was fast in a tree![1]

– Ah, thank you, thank you![2] – odrzekł mężczyzna, który wyglądał na ojca dziewczynki.

Lena wbiła w niego piorunujące spojrzenie. Wyglądała zabójczo groźnie, kiedy tak stała cała w błocie.

– The ferry is that way![3] – wyjaśniła krótko i wskazała palcem. – Idziemy, Kręciołku.

Zakłopotany, uśmiechnąłem się do dziewczynki z jasnymi lokami i ruszyłem za Leną.

– Do jasnej ciasnej z tymi turystami – syknęła. – Pomyśl tylko! Aż tak pobłądzić, żeby znaleźć się tu, wysoko w górach. Wszyscy powinni być oznakowani trójkątami awaryjnymi.



[1] Ang. Pies zaczepił się o drzewo!

[2] Ang. Och, dziękuję, dziękuję!

[3] Ang. Prom jest w tamtym kierunku!

(ur. 1981)

autorka książek dla dzieci i młodzieży, gwiazda norweskiej literatury dziecięcej. Z wykształcenia nauczycielka, absolwentka literatury skandynawskiej na uniwersytecie w Bergen. Zadebiutowała w 2005 roku powieścią Gofrowe serce. Dwukrotnie zdobyła najbardziej prestiżową norweską nagrodę literacką Brageprisen: w 2009 roku za Tonję z Glimmerdalen i w 2017 za Bramkarkę i morze. Jej książki, porównywane do twórczości Astrid Lindgren, zostały przetłumaczone na wiele języków i otrzymały liczne nagrody międzynarodowe.


(ur. 1953)

Holenderska ilustratorka. Ukończyła Królewską Akademię Sztuki w Hadze. Przez dziesięć lat mieszkała z rodziną w Afryce. Po powrocie do Holandii zajęła się ilustrowaniem książek dla dzieci. Zilustrowała wydane przez Dwie Siostry książki Tonja z Glimmerdalen i Gofrowe serce.
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
24,90 zł   22,40 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka