Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-64347-57-3
cena detaliczna: 32 zł
15 x 20 cm
oprawa twarda
232 str.
kategoria wiekowa 10+
dodaj do koszyka
32 zł   24 zł

Pelikan

Opowieść z miasta
tekst: Leena Krohn
ilustracje: Manu Blázquez
tłumaczenie: Iwona Kosmowska

Wydanie drugie

Poetycka opowieść o pelikanie, który postanowił zostać człowiekiem. Wznowienie z okazji dziesięciolecia Wydawnictwa Dwie Siostry.

 

Emil przeprowadza się z mamą do miasta. Pewnego dnia w pobliskim barze zwraca uwagę na dziwnie wyglądającego mężczyznę, który okazuje się jego sąsiadem. Chłopiec szybko odkrywa tajemnicę pana Hyyryläinena: to w rzeczywistości pelikan, który postanowił zostać człowiekiem.

 

Zadziwiająca historia przyjaźni chłopca i pelikana jest zarazem poruszającą przypowieścią o samotności i akceptacji. A także o tym, jak skomplikowany jest świat człowieka, zwłaszcza gdy ogląda się go z ptasiej perspektywy. 



Z okazji 10. urodzin Wydawnictwa Dwie Siostry wznawiamy znane, lubiane i poszukiwane przez czytelników książki z początków działalności wydawnictwa. 




Recenzje czytelników:

 

To piękna książka o dorastaniu do problemów. I o wartości przyjaźni (nie zawsze łatwej...). Ale to również książka o nadziei, bowiem na szczęście dzieci potrafią widzieć w Pelikanie pelikana i odróżniać, gdzie jest dobro, gdzie zło. To książka o tym, jak bardzo ważne jest, by BYĆ DOBRYM. Pięknie napisana – bardzo poetycka (...), a jednocześnie skrząca się dowcipem (czasem wręcz czarnym humorem), przeplatana śmiesznymi scenkami – czyta się znakomicie. I równie świetnie wygląda.
Dorota Koman, teleranek.tvp.pl

 

Melancholijna, odprężająca - lektura przypomina spacer. 
lubimyczytac.pl
 
To mądra książka (…) Studium współczesnego człowieka, jakie zaserwował nam bohater, daje do myślenia. Porusza. Pozostaje. Nie daje spokoju. I trudno się z nim nie zgodzić...
makiwgiverny.pl
 
Jest to idealna książka do akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Pozycja, przy której zarówno dzieci, jak i dorośli będą się dobrze bawić - choć z różnych powodów.
Tymoteusz Wronka, katedra.nast.pl

To opowieść: o mieście, o przyjaźni, o smutku egzystencjalnym, o dojrzewaniu, o samotności, o obcości, o człowieku z ptasiej perspektywy. Można by wyliczyć jeszcze wiele wątków i każda odpowiedź byłaby prawdziwa. (...) Opowieść Leeny Krohn można postawić gdzieś w szeregu książek zwanych klasyką, takich jak "Mały Książę" czy "Momo" Michaela Ende, które nie tylko mają interesującą fabułę, ale też z powagą traktują tematy filozoficzno-egzystencjalne.
Maria Borzęcka, „Ryms” 

Jak długo
trwa sen,
tak  długo
nie jest on snem.


Kamienie uliczne

„Pod kamieniami
ulicznymi leży
piasek plażowy”


Początek

Ludzie w mieście mieli zawody, o których Emil nigdy wcześniej nie słyszał: prasowacz piżam, kuchmistrz od zimnych zakąsek, frezer i intendent.
Od czasu przeprowadzki mama Emila codziennie od ósmej rano do czwartej po południu prasowała bieliznę w wielkiej pralni. Oprócz tego we wtorki i czwartki chodziła sprzątać do urzędu i wtedy Emil musiał jeść w barze zupę mięsną albo zapiekankę z makaronem.
Bar nie był specjalnie przytulnym miejscem. Na oknach wisiały pomarańczowe sieci rybackie, a nogi plastikowych krzeseł drapały podłogę, drażniąc nieprzyjemnie uszy. Ale był tani i znajdował się blisko domu.
Emil wolał zapiekankę z makaronem, jednak w ten czwartek była tylko zupa mięsna. Deszcz przestał już padać; w barze śmierdziało mokrym psem, piwem i papierosami. Emil usiadł przy stoliku pod oknem i czekał na swoją porcję, śledząc wzrokiem osę, która czołgała się po liściu sztucznej pelargonii.
– Kiepskie lato – odezwał się ktoś znad sąsiedniego stolika.
Na sofie przy ścianie siedział w odosobnieniu mężczyzna i czytał gazetę. Miał podłużną, sterczącą brodę i bardzo bladą twarz. Również w gazecie było coś przykuwającego uwagę: mężczyzna trzymał ją do góry nogami.
Kelnerka przyniosła zupę i na chwilę zasłoniła Emilowi widok. Chłopiec wciąż nie mógł oderwać wzroku od samotnego mężczyzny. Był on ubrany w elegancki garnitur i krawat. Na oparciu krzesła powiesił kurtkę z popeliny.
Ale czy był to na pewno mężczyzna? Nie wyglądał wprawdzie na kobietę, w gruncie rzeczy w ogóle nie przypominał człowieka. Szeleścił gazetą i sprawiał wrażenie, że gorliwie się w nią wczytuje, ale wciąż trzymał ją odwrotnie.
Emil ukrył usta za papierową serwetką. Chciało mu się śmiać, a równocześnie czuł strach. To nie jest żaden człowiek, tylko jakiś wielki ptak, ten biały, który ma taki dziwny dziób...
No właśnie: pelikan!
Emil rozejrzał się dookoła. Czy to możliwe, że nikt inny nie dostrzegł tego, co on? Kelnerka ze zmęczoną twarzą wycierała szmatką stolik i przesuwała z łoskotem krzesła. W kącie baru ktoś się głośno śmiał i przeklinał, z automatu na płyty wypływał falami niewyraźny śpiew:

    Nie jestem panną weselną,
    lecz kobietą subtelną.

Pelikan przewrócił znów stronę gazety i zamieszał kawę. Najwyraźniej niezbyt mu smakowała. Na pewno zdążyła już całkiem wystygnąć.
Kiedy popijał kawę, musiał unosić głowę do sufitu i wówczas powiększał mu się worek wiszący pod dziobem. Skinął do kelnerki skrzydłem ukrytym pod szerokim rękawem tweedowej marynarki i poprosił o rachunek. Miał niski głos i trochę skrzeczał, ale kelnerka wydała mu obojętnie resztę, nie zwracając wcale uwagi na dziwny ton głosu ani wygląd swojego klienta.
Na głowę ukrytą pod żółtą peruką ptak nałożył szary filcowy kapelusz, zarzucił na nieistniejące ramiona popelinową kurtkę i pomaszerował do wyjścia. Na nogach miał skórzane buty w kolorze piaskowym. Z pewnością zamówił je u szewca, bo w żadnym sklepie nie można dostać obuwia w kształcie wiosła.
Emil natychmiast się podniósł z zamiarem śledzenia ptaka, ale zatrzymał go poirytowany głos kelnerki.
– Rachunek! A rachunek? A to ci się zaczęło palić pod nogami!
Mężczyźni z narożnego stolika przerwali rozmowę i spojrzeli w ich stronę. W tym samym momencie skończyła się też piosenka z automatu. W ciszy, w której głos odbijał się echem jak w kościele, czerwony ze wstydu Emil wyciągnął z tylnej kieszeni portfel i wyjął z niego jedyny banknot.
Kelnerka odwróciła się, by odliczyć resztę, ale Emil był już na chodniku. Biegł wzdłuż ulicy Tehtaantie, bojąc się, że na zawsze straci ptaka z oczu. Nagle musiał się zatrzymać, bo o mały włos na niego nie wpadł. Pelikan stał nieco pochylony przed wystawą sklepową i przyglądał się męskim ubraniom. Po chwili jego kołyszące się plecy znikły w drzwiach wejściowych i teraz to Emil stanął przed witryną, niby zapatrzony w rękawiczki, krawaty i fraki.
Kiedy ptak znów pojawił się w zasięgu jego wzroku, miał bardzo zadowoloną minę, a na jego długiej szyi powiewał szalik w czerwono-zieloną kratkę. Szalik był jaskrawy i rzucał się w oczy, a poza tym wcale nie pasował do reszty ubioru pelikana. Zdaniem Emila i bez tego wyglądał on wystarczająco krzykliwie, ale być może lubił rażące kolory.
Ptak zawrócił w stronę, z której przyszedł, minął bar, skrzyżowanie, przechodząc ostrożnie przez pasy, i podążył przez parking prosto na podwórze Emila. Otworzył drzwi do klatki F i wszedł do środka.
Emil policzył do dziesięciu i poszedł za nim. Klatka schodowa była pusta, ale poruszał się licznik windy. Zatrzymał się na siódemce, na najwyższym piętrze. Czyżby ptak rzeczywiście mieszkał w bloku Emila? A może wybrał się tylko do kogoś z wizytą?
W domu Emil sprawdził w encyklopedii hasło „pelikan”. Dowiedział się, że pelikany to duże ptaki stadne o masywnej budowie. Że mają długie, szerokie skrzydła, krótki ogon, stopy w kształcie wioseł i długi dziób. Z żuchwą i dziobem jest połączony szeroki rozciągliwy worek skórny, którego pelikany używają, kiedy łowią ryby. Rozprzestrzeniły się w gorącej i umiarkowanej strefie klimatycznej i zamieszkują zarówno nad wodami słodkimi, jak i morskimi. Raz widziano je także na Północy.
Otworzyły się drzwi mieszkania.
– Zgadnij, co się dzisiaj stało!
Mama wyglądała jednak na zmęczoną i w jej głosie dało się słyszeć zniecierpliwienie:
– Poczekajże trochę, niech zdejmę chociaż kurtkę.
Emil odszedł bez słowa do swojego pokoju. Po jakimś czasie mama przyszła do niego ubrana w szlafrok; wybierała się pod prysznic.
– Byłeś na obiedzie?
– Jadłem zupę mięsną. I wiesz co, tam był jeden pan…
– A reszta?
Emil wzdrygnął się i zaczął przeszukiwać kieszenie, chociaż od razu sobie przypomniał.
– Nie ma.
Zapadła cisza. Mama czekała na ciąg dalszy, ale Emil milczał.
– Nie ma? Przecież dałam ci dziesięć marek, a zjadłeś tylko zupę.
Emilowi zrobiło się wstyd.
– Zapomniałem. Nie zdążyłem...
– Jak to zapomniałeś? Co zrobiłeś z resztą pieniędzy?
Wciąż była mowa o pieniądzach, odkąd się tu przeprowadzili, a tata został tam, w domu. Tu przecież nawet nie ma domu, tylko mieszkanie. A teraz Emil musi tłumaczyć, że nie miał czasu poczekać na wydanie reszty, że całkowicie o tym zapomniał. I niby dlaczego? Z powodu ptaka, pelikana, który przyszedł do baru na kawę. Jak można opowiedzieć coś podobnego? Przecież pelikany nie piją kawy.
– Zapomniałem o reszcie, bo tam był jeden pan, przecież mówiłem.
– Co za pan? I co to ma do rzeczy?
– Bo on był taki dziwny i musiałem za nim wyjść, żeby zobaczyć, dokąd on właściwie idzie.
– Nie rozumiem.
Mama usiadła ciężko na brzegu łóżka.
– Jak to „musiałeś”? Biegasz po mieście za obcymi ludźmi?
– Ale to nie był człowiek, to był ptak.
– Co ty opowiadasz? Jesteś chory?
Mama dotknęła czoła Emila i spojrzała na niego podejrzliwie.
– Czy wymyślasz sobie takie historie dla zabawy?
– Nic nie wymyślam, mamo, uwierz mi. To był ptak, pelikan. I on mieszka w naszym bloku, w klatce F na siódmym piętrze. Miał pod brodą taki sam worek jak w encyklopedii.
– Że co? – Mama zaczęła się śmiać. – Chodzi ci pewnie o pana Hyyryläinena. To za nim biegałeś po całym mieście i zostawiłeś pieniądze w barze. Jutro masz je odebrać z samego rana.
Mama poszła do łazienki i odkręciła kurki w wannie. Emil podążył za nią.
– Jaki pan Hiiriläinen?
– Hyyryläinen. Pani Kapio wynajęła mu mieszkanie na lato, bo sama wyjechała do córki za granicę. Bardzo uprzejmy człowiek, mówiła mi. Ja też go widziałam. Jego wygląd zewnętrzny pozostawia wprawdzie nieco do życzenia, ten worek szyjny i tak dalej... Ale nie można wpatrywać się w ludzi z takiego powodu. Ani tym bardziej za nimi biegać. Taki z ciebie duży chłopiec, czego to się człowiek nie nasłucha...
– To nie jest żaden Hyyryläinen – upierał się Emil. – To był z całą pewnością ptak, pelikan.
– Zwariowałeś? – krzyknęła mama. – Nie odróżniasz ptaka od człowieka. Bądź wreszcie cicho i przestań wygadywać na porządnych ludzi.
Zakręciła kurek z gorącą wodą i wypchnęła Emila do przedpokoju.
Jak to możliwe, że człowiek może być tak ślepy? Emil leżał na łóżku, jego łzy kapały na zdjęcie przedstawiające pelikana. Nie zważał na to, że książka zmokła i papier kredowy się zmarszczył, chociaż dostał encyklopedię od taty w prezencie na dwunaste urodziny i do tej pory sięgał po nią tylko wtedy, gdy miał suche i czyste ręce. To był pelikan, Emil to wiedział, i sprawi jeszcze, że inni też uwierzą.
Wyróżnienie w konkursie „Dziecięcy Bestseller Roku 2008” Polskiej Sekcji IBBY (jury profesjonalne).

(ur. 1947)

Uznana fińska autorka powieści, opowiadań i wierszy. Została uhonorowana szeregiem nagród literackich, m. in. prestiżową Nagrodą Finlandia za powieść „Matematyczne istoty i podzielone sny” (1992). Bohaterowie jej książek zamieszkują na poły fantastyczne światy i zmagają się z podstawowymi pytaniami o sens życia. Utwory Krohn tłumaczono m.in. na angielski, rosyjski i japoński. W Polsce ukazały się dotychczas jej opowiadania oraz powieść „Tainaron”. Jest autorką wydanej przez Dwie Siostry książki Pelikan.

(ur. 1978)

Przygodę z grafiką zaczynał od rysowania na ścianach rodzinnego domu. Absolwent wydziału reklamy Instytutu im. Karola Wielkiego w Nancy (Francja), Uniwersytetu im. Jaume Primer w Castellon (Hiszpania), oraz Akademii Sztuk Pięknych w Bolonii (Włochy). Brał udział w licznych wystawach fotograficznych i graficznych we Włoszech oraz w zbiorowych projektach edytorskich. Specjalnie dla Dwóch Sióstr narysował ilustracje do Pelikana.

32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   28,80 zł
dodaj do koszyka