Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-63696-84-9
cena detaliczna: 26 zł
15 x 18,50 cm
oprawa twarda
116 str.
kategoria wiekowa 6+
dodaj do koszyka
26 zł   23,40 zł

Detektyw Nosek i porywacze

ilustracje: Jerzy Flisak

Seria: Mistrzowie Ilustracji

20. tom w serii „Mistrzowie Ilustracji”: klasyka dziecięcej powieści detektywistycznej z ilustracjami Jerzego Flisaka.

Detektyw Ambroży Nosek spokojnie spędza czas na zasłużonej emeryturze. Ale czy nie za szybko na nią przeszedł? Bo gdy tylko w Miasteczku dzieje się coś niepokojącego, starszy pan ochoczo i z właściwą sobie przemyślnością podejmuje śledztwo – jakby tylko czekał na okazję.

 

Tym razem sprawa dotyczy go osobiście. Kiedy jego przyjaciel Kuba – najsławniejszy z psów, który włada ludzką mową (ale o tym sza!) – staje się sławny dzięki epokowemu dziełu pt. „Portrety psów niezwykłych”, detektyw Nosek otrzymuje dziwny list. Okazuje się on początkiem intrygi, której celem jest… porwanie Kuby!

 

Co więcej, intryga się udaje. Ale emerytowany detektyw nie bardzo się tym martwi. Ufa w zdolności swojego czworonoga i we własne siły. Porywacze – „Tacy Dwaj” – nawet nie zdają sobie sprawy, z kim mają do czynienia: Ambroży Nosek już depcze im po piętach!

 

Jakby wczoraj słyszane, zabrzmiały w uszach Ambrożego Noska nauki Hipolita Wąsika, mistrza i przyjaciela w jednej osobie: „Jeśli o przestępstwie wiedzą dwie niepowołane osoby – jest dobrze. Jeśli wie jedna – jest bardzo dobrze. Jeśli nie wie żadna – jest idealnie”.


Od tygodnia miasteczkowy listonosz prawie codziennie zatrzymywał się przed domem pana Noska i wyjmował z pękatej torby białe i niebieskie koperty. To liczni przyjaciele starego detektywa i jego psa, którzy zdążyli już nabyć „Portrety psów niezwykłych”, spieszyli się z gratulacjami i życzeniami.

Pan Ambroży tak przywykł do tych objawów sympatii, że gdy w środę ujrzał przed furtką listonosza, nie miał najmniejszej wątpliwości, z czym ten przychodzi.

– Znowu czyjeś gratulacje! – zawołał w stronę Kuby. – Idę je odebrać.

Podreptał do furtki, wziął z rąk listonosza kopertę, wrócił z nią do psa i ulegając dawnym przyzwyczajeniom, starannie ją przed otwarciem obejrzał.

– Coś mi się zdaje, że tym razem nie znajdziemy w środku powinszowań – powiedział, obracając list w rękach.

– Dlaczego tak sądzisz? – zdziwił się pies.

Pan Ambroży pokazał mu kopertę.

– Przyjrzyj się jej dobrze, to zrozumiesz.

Pies popatrzył na kopertę, pociągnął nosem i zrobił bezradną minę.

– Nic ciekawego nie widzę. Czuję tylko, że pachnie mydłem „Siedem kwiatów”, ale co to ma wspólnego z jej zawartością?

– Rzeczywiście – przyznał Ambroży – z zapachu „Siedmiu kwiatów” trudno wnioskować o treści listu, ale zapach to nie wszystko. Przeoczyłeś najważniejsze.

– To znaczy co? – spytał urażonym głosem pies.

– Zwróć uwagę na adres.

Kuba wyciągnął szyję i sylabizował głośno:

– „Do dedektywa Ambrorzego Noska…”

– No i co?

Pies podrapał się w lewe ucho.

– Hmmm… Brzmi to zbyt urzędowo jak na list z powinszowaniami. Masz rację.

– Zbyt urzędowo i zbyt niepoprawnie – zaznaczył Ambroży. – Żaden z naszych przyjaciół nie popełniłby takich błędów w adresie.

– Błędów? – zmieszał się pies, który uważał ortografię za jeden z najbardziej niezrozumiałych ludzkich wymysłów i absolutnie nie mógł pojąć, dlaczego „góra” pisze się przez „ó”, a „burza” przez „u”.

Ambroży pokiwał głową.

– Tak, mój drogi! Nikt, kto zna bliżej detektywa Ambrożego Noska i darzy go sympatią, nie napisze „dedektyw” i „Ambrorzy”. A takie dziwolągi widnieją na kopercie. Dlatego bardzo mnie ten list intryguje.

Kuba oblizał się, jakby poczuł smakowity kąsek, i poprosił:

– To go otwórz! Na co czekamy?

– Właśnie zamierzam to zrobić – odparł Ambroży i ostrożnie otworzył kopertę.

Karta, którą z niej wydobył, pochodziła ze szkolnego zeszytu. Autor listu nie troszczył się specjalnie o jej wygląd. Postrzępione brzegi i pokaźna plama widniejąca u dołu robiły niekorzystne wrażenie. Wrażenie to pogłębiały jeszcze nierówne, kulfoniaste litery oraz liczne skreślenia w tekście. Wyglądało na to, że autorowi wcale nie zależało na opinii, jaką sobie o nim wyrobi adresat.

Pan Nosek przebiegł kartkę oczami i gwizdnął cicho pod nosem.

– Coś ciekawego? – nie wytrzymał Kuba.

– Nawet bardzo. Posłuchaj!

Pies przestąpił z łapy na łapę, zadarł łeb, a Ambroży zaczął głośno czytać:

 

Panie Nosek! Mamy do pana warzną wiadomość sprawę. Jak pan chce wiedzieć jaka to wiadomość sprawa to niech pan pszyjdzie w środę czwartek wieczorem o godzinie dziesiątej do Brzozowego Gaju. Ale sam. Jak pan przyjdzie z kimś to się pan niczego nie dowie. I nich pan nikomu o tym pszyjściu spotkaniu nie mówi. My możemy się spóźnić. Niech pan czeka puł godziny.  Tacy Dwaj

 

Pies zmieniał się w miarę czytania. Najpierw jego postawa wyrażała zainteresowanie, potem niepokój, a na końcu strach. Wielki strach. Gdy Ambroży oderwał wzrok od kartki, pies siedział jak sparaliżowany.

– I co ty na to? – zagadnął detektyw.

– To… to jest jakiś podstęp – wykrztusił Kuba. – Oni coś knują. Chyba tam nie pójdziesz?

– Wyobraź sobie, że mam wielką ochotę pójść – odrzekł Ambroży.

Beztroska, z jaką wypowiedział te słowa, wzburzyła psa.

– Jak możesz tak mówić! – wykrzykiwał. – Czy nie czujesz niebezpieczeństwa? Czy myślisz, że „ci dwaj” ciągną cię na to odludzie po to, żeby z tobą słowików słuchać? Na księżyc się gapić?

– O, nie posądzam ich o tak romantyczne zainteresowania – ciągnął beztroskim tonem Ambroży. – Ale specjalnie się nie boję.

Pies o mało ze skóry nie wyskoczył.

– Patrzcie go! Nie boję się! Nieustraszony detektyw Ambroży Nosek rozprawia się z dwoma groźnymi przestępcami – ironizował. – Czy naprawdę bardziej cenisz sobie sławę niż życie?

– Cenię sobie i jedno, i drugie – padła spokojna odpowiedź. – A nie boję się dlatego, że autor listu nie wydaje mi się człowiekiem zbyt bystrym.

– Domyślasz się, kto nim jest? – zainteresował się Kuba.

– Skądże! Ale trudno nazwać bystrym człowieka, który w krótkim liście popełnia osiem rażących błędów ortograficznych. Nie licząc dwóch na kopercie. Z takim przeciwnikiem powinienem sobie dać radę. Dlatego pójdę na to spotkanie.

Pies nagle spokorniał. Opuściła go cała zadziorność. Zrozumiał, że krzykiem nic nie wskóra. Spojrzał błagalnie na Noska i rzekł:

– Nie rób tego, Ambroży! A jeśli już koniecznie chcesz iść, to zabierz mnie z sobą. Będę nad tobą czuwał.

Ambroży zawahał się na moment, a potem pokręcił głową.

– Nie. Jeśli pójdę, to pójdę sam. Lubię czystą grę. – A widząc zatroskanie przyjaciela, dorzucił swobodnie: – No, staruszku! Ogon do góry! Zobaczysz, że jutro będziesz się śmiał ze swoich obaw!

– Chciałbym – odpowiedział cicho pies. – Bardzo chciałbym się jutro śmiać…!

(1932–1990)

Prozaik, autor popularnych książek dla dzieci i młodzieży. Wieloletni współpracownik czasopisma „Płomyczek”. Jest autorem wydaneych przez Dwie Siostry książek Ostatnia przygoda Detektywa Noska, Detektyw Nosek i porywacze oraz Jak detektyw Nosek zadziwił Lipli Nowe.

(1930–2008)

Wybitny plakacista, grafik, ilustrator, autor rysunków satyrycznych (m.in. popularnych cyklów „Krasnoludki są na świecie” i „Co robi nasz Bobik?”). Redaktor graficzny tygodnika „Szpilki”. Publikował w licznych gazetach i czasopismach, ilustrował książki dla dzieci i dorosłych. Za swoją twórczość plastyczną otrzymał wiele prestiżowych nagród. Zilustrował wydane przez Dwie Siostry książki Zwierzyniec państwa Sztenglów, Ostatnia przygoda detektywa Noska, Detektyw Nosek i porywacze oraz
Jak detektyw Nosek zadziwił Lipli Nowe.

26,00 zł   23,40 zł
dodaj do koszyka
26,00 zł   23,40 zł
dodaj do koszyka
78,00 zł   63,00 zł
chwilowo brak
28,00 zł   25,20 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
28,00 zł
chwilowo brak
35,00 zł   31,50 zł
dodaj do koszyka