Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-608-5035-0
cena detaliczna: 28 zł
15,50 x 19 cm
oprawa twarda
144 str.
kategoria wiekowa 5+
dodaj do koszyka
28 zł   25,20 zł

Ucieszki Cieszka

ilustracje: Ewa Stiasny
tłumaczenie: Dorota Dobrew

Zbiór opowiadań o przygodach najbardziej pogodnego chłopca na świecie. Czeski humor w najlepszym wydaniu!


W małym domku na przedmieściach mieszka Cieszko – pomysłowy synek ogrodnika. Odwiedźcie go, a wnet poprawi wam humor – bo Cieszko potrafi cieszyć się światem jak nikt. I nie przeszkodzi mu w tym nawet łobuzisko Hugo ze swymi niecnymi intrygami!

Opowiadania o codziennych przygodach wesołego chłopca urzekają prostotą i ciepłym poczuciem humoru. W Czechach perypetie Cieszka od lat bawią dzieci również w wersji filmowej, za sprawą popularnej dobranocki, zrealizowanej według scenariusza Zdenka Svěráka.

– Coś pięknego! – Cieszko rozglądał się, urzeczony mlecznym powietrzem. – Czy mogę trochę pochodzić we mgle?
– Możesz – pozwoliła mama – ale oddychaj przez nos i uważaj, żebyś się nie potknął.
– Będę uważał! – odpowiedział Cieszko i przy wtórze blaszanego łoskotu konewek zarył nosem w zagonek marchewki.

Patroni:

O wielkiej mgle

Ledwie w gospodarstwie ogrodniczym skończyło się lato, zaraz następnego dnia w szyby szklarni zastukała jesień, jakby jej się nie wiadomo jak śpieszyło.
– Ale mgła! Jak w pralni! – powiedział tatuś rano, kiedy wyjrzał przez okno.
– Jak w pralni? – wykrzyknął radośnie mały Cieszko. – Hura! Dziś będziemy mieli pralnię!
I już ma ręce w rękawach, a nogi w nogawkach, już wskakuje w kaloszki i wybiega na dwór.
Ale tuż za progiem zatrzymał się i zaczął się bezradnie rozglądać na wszystkie strony. Tego, co zobaczył, jeszcze nigdy w życiu nie widział. Na dworze nie było nic.
– Tatusiu, mamusiu, ukradli nam szklarnię, inspekty, szopę z narzędziami i płot! Wszystko nam ukradli!
Rodzice rzecz jasna się uśmiali. I zaraz wyjaśnili chłopcu, że to nie jest sprawka żadnego złodzieja, tylko wszystko zakryła gęsta mgła. I wszystko się znowu odkryje, kiedy mgła opadnie albo się wzniesie, bo na pewno nie zostanie na stałe, spokojna głowa.
– Coś pięknego! – Cieszko rozglądał się, urzeczony mlecznym powietrzem. – Czy mogę trochę pochodzić we mgle?
– Możesz – pozwoliła mama – ale oddychaj przez nos i uważaj, żebyś się nie potknął.
– Będę uważał! – odpowiedział Cieszko i przy wtórze blaszanego łoskotu konewek zarył nosem w zagonek marchewki.
– Cześć, konewki! Chodzę sobie we mgle – powiedział, zanim ktokolwiek zdążył go o coś zapytać.
– Jasne, na brzuchu! – zachichotały konewki.
Kiedy ocynkowany śmiech ucichł, Cieszko usłyszał płacz. Był to płacz rozdzierający. Czyli taki, który chciałby się rozedrzeć na pół i przestać płakać, ale nie daje rady, więc drze się dalej i wciąż płacze.
– Kto tu płacze? – zapytał Cieszko.
Nikt nie odpowiedział.
– Czy to ty, mgło?
– Nie – rozległo się pomiędzy jednym szlochem a drugim.
– No to kto?
– Ja, Katarzynka! – odpowiedział głosik, całkiem już porwany na strzępy przez płacz.
Cieszko najpierw się przestraszył, bo nie wiedział, co się jego koleżance stało. Ale potem, jak to zwykle bywa z mężczyznami, w jednej chwili był gotów do działania.
– Katarzynko, nie płacz, już ci idę na pomoc! – krzyknął.
Dziewczynka przestała płakać. Odetchnęła z ulgą, że akcja ratunkowa się rozpoczęła, i zamilkła. Ale kto wie, czy to nie był błąd. Chłopiec stanął bezradnie we mgle i nie wiedział, gdzie ma iść. Po chwili powiedział:
– Katarzynko, może lepiej płacz, prędzej cię znajdę, jak będziesz płakać.
Dziewczynka posłusznie, zgodnie z poleceniem, uderzyła w płacz.
Cieszko z rękoma wyciągniętymi przed siebie ostrożnie zrobił parę kroków we mgle.
– Tu jesteś! No to już nie płacz. – Cieszko pogłaskał coś zimnego.
Płacz się urwał.
– Płacz dalej, Katarzynko, to była pompa.
Katarzynka znowu się rozbeczała.
– Tu jesteś! No to już nie płacz. – Chłopczyk namacał w końcu coś, co pod względem wysokości mogło odpowiadać zaginionej koleżance.
Płacz ustał.
– Możesz dalej beczeć, Katarzynko, to była łopata – oznajmił zrezygnowany Cieszko, a kiedy potem jeszcze z radością objął pień jabłoni, westchnął:
– Wiesz co, Katarzynko? Lepiej płacz bez przerwy, bo zdaje się, że to znowu nie jesteś ty. No tak, to nie ty.
Żeby nie trzymać was długo w napięciu: Cieszko nadział się jeszcze na furtkę, a potem nareszcie trafił na swoją jedyną i najlepszą koleżankę.
– Już cię mam! – ucieszył się, kiedy namacał jej głowę i włosy, a w nich dwie spinki w kształcie margerytek, w których było jej bardzo do twarzy. I zaraz troskliwie zapytał, co się stało.
– Zgu-bi-łam oku-lar-ki… – zaszlochała Katarzynka.
– No to je znajdziemy, nie martw się – powiedział Cieszko, przykucnął i zaczął po omacku szukać na ziemi okularków. Bardzo ostrożnie, żeby ich przypadkiem nie zmiażdżyć.
– Nie znaj-dzie-my – pokręciła głową Katarzynka.
Cieszko wstał i podszedł do niej blisko, żeby w tej mgle widzieć dobrze jej twarz. Bo właśnie sobie przypomniał, jak kiedyś mama chciała nawlec igłę i szukała okularów tak gorliwie, że wywróciła cały pokój do góry nogami, a w końcu okazało się, że miała je na czole, trochę przesunięte do góry. Katarzynka nie miała swoich okularków na czole. Miała za to, jak zauważył Cieszko, niemal doszczętnie wypłakane oczy.
Kiedy patrzył na te wypłakane oczy, wpadł mu do głowy świetny pomysł, z tych świetnych pomysłów, co mu czasem wpadały do głowy.
– Marchewka! – krzyknął.
Wziął Katarzynkę za rękę i poprowadził ją pomiędzy zagonki.
– Marchewka? – zdziwiła się dziewczynka.
– Na oczy najlepsza jest marchewka – oświadczył synek ogrodników, wyciągając z zagonka pomarańczową karotkę. – Kto je marchewkę, ten ma dobry wzrok. Tak mówił tatuś, a tatusiowi powiedział to pan doktor Kment.
Mówiąc te słowa, otworzył swój ogrodniczy nożyk z wygiętym ostrzem, oczyścił marchewkę z ziemi i podał ją we mgle Katarzynce.
– Masz, chrup! – polecił. – Może po tej marchewce nie będziesz więcej potrzebować okularków.
Rozległo się chrupanie, a w tym czasie Cieszko już wyciągał następną marchewkę.
– Poprawia ci się wzrok? – zapytał.
– Nie – odpowiedziała Katarzynka.
– To zjedz jeszcze jedną. – Chłopczyk znowu wetknął rękę z marchewką w gęstą mgłę. – Smaczna?
– Nie wiem.
– Jak to nie wiesz?
– Jeszcze nawet nie spróbowałam.
– Nie spróbowałaś? – roześmiał się Cieszko. – Przecież słyszę, jak chrupiesz!
– Ja wcale nie chrupię, to ty chrupiesz – powiedziała Katarzynka.
– Ja? Coś ty, ja nie chrupię. Żadnej marchewki nawet nie nadgryzłem – zaklinał się chłopiec.
Najciekawsze, że cały czas słychać było chrupanie.
– No nie, mam już tego dosyć – zirytował się Cieszko. – Kto chrupie?
I wtedy z mgły dobiegł ich złośliwy śmiech. A zaraz potem biała mgła cicho się podniosła i nagle okazało się, że już jej nie ma.
– Poprawia mi się wzrok! – wykrzyknęła radośnie Kata-rzynka. – Widzę rozmazany płot, widzę rozmazanego ciebie i widzę rozmazanego… Hugona!

(ur. 1936)

Znakomity czeski aktor, komik, scenarzysta i autor książek. W Czechach cieszy się ogromną popularnością, a jego książki regularnie trafiają na listy bestsellerów. W Polsce znany jest przede wszystkim z filmu „Butelki zwrotne” – jako odtwórca głównej roli i autor scenariusza. Svěrák pisze również dla dorosłych – jego „Opowiadania” ukażą się nakładem wydawnictwa Czeskie Klimaty. Jest autorem wydaneych przez Dwie Siostry książek Ucieszki Cieszka i Nowe ucieszki Cieszka.

(ur. 1967)

Ukończyła warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Projektuje i ilustruje książki. Ilustrowała m.in. opowiadania Toona Tellegena i Mikołaja Łozińskiego. Zilustrowała wydane przez Dwie Siostry książki: Nie każdy umiał się przewrócić, Tydzień Konstancji, Ucieszki Cieszka, Nowe ucieszki Cieszka i Urodziny prawie wszystkich.

29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
57,90 zł   48,00 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
32,00 zł   24,00 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   24,00 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany