Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-608-5071-8
cena detaliczna: 34,90 zł
15 x 18,50 cm
oprawa twarda
256 str.
kategoria wiekowa 7+
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł

Kłopoty rodu Pożyczalskich

tekst: Mary Norton
ilustracje: Emilia Dziubak
tłumaczenie: Maria Wisłowska

Seria: Pożyczalscy

Klasyka światowej literatury dziecięcej: zabawna opowieść o perypetiach rodziny Pożyczalskich – maleńkich istot, które próbują wygodnie żyć w mieszkanku pod podłogą swoich ludzkich sąsiadów.

Poznajcie Pożyczalskich: Strączka, Dominikę i ich córkę Ariettę. Mają po kilkanaście centymetrów wzrostu i mieszkają pod podłogą starego domu. Wszystko, czego im trzeba, „pożyczają” z mieszkania olbrzymów znad sufitu. Ale pod żadnym pozorem nie mogą być przez nich widziani – by przetrwać, muszą ukrywać swoje istnienie. Wszystko idzie dobrze do momentu, gdy Strączek zostaje dostrzeżony przez Chłopca. Czy Pożyczalscy będą musieli uciekać?


„Kłopoty rodu Pożyczalskich” to powieść zaliczana do złotej klasyki światowej literatury dziecięcej. W 1952 roku została nagrodzona najważniejszym brytyjskim wyróżnieniem w dziedzinie książek dla dzieci – The Carnegie Medal. Pół wieku później uznano ją za jeden z dziesięciu najlepszych tytułów w siedemdziesięcioletniej historii tej nagrody. Zapoczątkowała pięciotomowy cykl o losach rodziny Pożyczalskich, który podbił serca i poruszył wyobraźnię czytelników na całym świecie.


Strączek wszedł cichutko z workiem na plecach. Oparł o ścianę szpilkę od kapelusza, wraz z przywiązaną do niej wstążeczką ze swym imieniem, i postawił na stole kuchennym filiżankę z serwisu lalek, nie większą niż miseczki do mieszania farb.
— Słuchaj, Strączku... — zaczęła Dominika.
— Przyniosłem także spodek — przerwał jej Strączek.
Rozkołysał worek na plecach, żeby łatwiej go zdjąć.
— Masz tu — rzekł, wyjmując z worka spodek. — Przymierz do filiżanki.
Twarzyczkę miał okrągłą jak bułeczka z rodzynkami. Ale tego wieczora wyglądał bardzo mizernie.
— Och, Strączku — rzekła Dominika — wyglądasz tak jakoś dziwnie! Dobrze się czujesz?
Strączek usiadł.
— Czuję się nie najgorzej — odrzekł.
— Wdrapywałeś się po firance — powiedziała Dominika z wyrzutem. — Och, mój drogi, nie powinieneś był tego robić! Ręce ci się trzęsły…
Strączek zrobił dziwną minę i wskazał oczyma na Ariettę. Dominika popatrzyła na niego z półotwartymi ustami i odwróciła się po chwili.
— Idź, Arietto — rzekła nagle — i połóż się do łóżka jak grzeczna dziewczynka, a ja przyniosę ci kolację.
— Ale ja wpierw chciałabym zobaczyć, co tatuś przyniósł.
— Tatuś nie przyniósł nic więcej. Trochę zapasów. Idź się położyć. Filiżankę ze spodkiem już widziałaś.
Arietta poszła do pokoju, żeby zabrać swój dziennik. Dłuższą chwilę nie mogła uporać się ze świeczką, którą chciała przymocować do odwróconej pinezki, służącej za lichtarzyk.
— Co ty tam robisz tyle czasu? — gderała Dominika. — Daj ją tutaj. O, widzisz, w ten sposób... A teraz idź spać i porządnie złóż swoją sukienkę, pamiętaj.
— Dobranoc, tatusiu! — rzekła Arietta, całując ojca w policzek.
— Ostrożnie ze świecą — ostrzegł ją machinalnie i odprowadził wzrokiem, dopóki nie zniknęła za drzwiami.
— No, a teraz — rzekła Dominika, gdy zostali sami — powiedz mi, co się stało?
Strączek spojrzał na nią zmieszany.
— Byłem widziany — odrzekł.
Dominika oparła się ręką o stół i wolno opuściła się na taboret.
— Och, mój drogi... — zaczęła i urwała.
Zapanowało dłuższe milczenie. Strączek nie odrywał wzroku od Dominiki, a Dominika nie odrywała wzroku od stołu. Po pewnym czasie podniosła głowę.
— Czy to bardzo źle?... — zapytała.
Strączek poruszył się niespokojnie.
— Nie wiem, czy to źle, czy bardzo źle. Widziano mnie. To ci nie wystarczy?
— Nikt z nas jeszcze nie był widziany od czasu, kiedy Henryk... ale to było podobno przed czterdziestu pięciu la-ty. — Dominika, wylękniona, uchwyciła się kurczowo stołu. — To fatalne, mój kochany!... Ja nie chcę emigrować!
— Nikt tego od ciebie nie żąda — odparł Strączek.
— Wyjść stąd i zamieszkać tak jak Henryk i Lucy w norze borsuka, het, na drugim końcu świata, jak to sami mówią... I żyć wśród robaków, brrr!
— To tylko dwa pola dalej, zaraz za krzakami — sprostował Strączek.
— Orzechy i jagody... oto, czym się żywią! Nie zdziwiłabym się, gdybym się dowiedziała, że jedzą myszy...
— I ty sama też kiedyś jadłaś mysz — przypomniał jej Strączek.
— Przeciągi i zimno na otwartym powietrzu i dzieci rosną jak dzikie. Pomyśl o Arietcie! — mówiła Dominika. — Pomyśl tylko, jak ona była dotychczas chowana. Jedyne nasze dziecko! Może to przypłacić śmiercią. Inna rzecz, jeśli chodzi o Henryka.
— Dlaczego? Miał przecież więcej dzieci, aż pięcioro.
— Właśnie dlatego — wyjaśniła Dominika. — Gdy się ma pięcioro, to się tak na nie nie chucha. Ale nie mówmy teraz o tym. Kto cię widział?
— Chłopiec — odparł Strączek.
— Co? — wykrzyknęła Dominika, otwierając szeroko oczy.
— Chłopiec — Strączek zakreślił obiema rękami w powietrzu kontury ludzkiego ciała. — No, Chłopiec, rozumiesz.
— Ale tam przecież dzieci już nie ma... Chłopiec? Jaki Chłopiec?
— Nie rozumiem twego pytania. Chłopiec jak inni. W nocnej koszuli. Już wiesz teraz?
— Wiem — odparła Dominika — wiem, co to jest „chłopiec”. Ale chłopców nie było w tym domu od dwudziestu lat.
— Możliwe — zgodził się Strączek — ale teraz właśnie jeden jest.
Dominika spojrzała na niego w milczeniu, a Strączek wytrzymał jej wzrok.
— Gdzie on cię widział?
— W pokoju szkolnym.
— W chwili gdy brałeś filiżankę?
— Tak — potwierdził Strączek.
— Czy ty nie masz oczu? Nie mogłeś rozejrzeć się przedtem?
— W pokoju szkolnym nigdy nie ma nikogo. I co najdziwniejsze — ciągnął Strączek — dziś także nie widziałem nikogo.
— W takim razie... gdzie on był?
— W łóżku. W pokoju dziecinnym czy jak to się tam nazywa. Tam właśnie był. Siedział w łóżku, a drzwi były otwarte.
— No, dobrze, a nie mogłeś zajrzeć do dziecinnego?
— W jaki sposób? Byłem już w pół drogi na firance.
— I tam cię zobaczył?
— Tak.
— Z filiżanką?
— Tak. Nie mogłem ani wspiąć się w górę, ani zejść na dół.
— Och, mój Strączku! — biadała Dominika. — Nie powinnam była pozwolić ci iść tam! W twoim wieku!
— Mylisz się, moja droga — zaprotestował Strączek — źle mnie zrozumiałaś. Wspiąłem się doskonale. Przeskakiwałem z miejsca na miejsce jak ptak, rzec można, nie zwracając uwagi, fałdy czy nie fałdy. Ale potem... — nachylił się do niej tajemniczo — z filiżanką w ręku, rozumiesz sama... (Mówiąc to, podniósł filiżankę). Widzisz, jest dość ciężka. Najlepiej trzymać ją za uszko, o tak... ale też wypada z ręki, wyślizguje się, rzec można. Musiałem nieść ją oburącz. Kawałek sera leżał na półeczce — czy też może jabłka — zrzuciłem go, no tak, popchnąłem i spadł. Ale z filiżanką — rozumiesz, jak to trudno? Schodząc, trzeba bardzo uważać na nogi. A nie wszędzie były frędzelki. Nie wiadomo, czego się trzymać, żeby czuć się bezpiecznym...
— Ach, Strączku! — rzekła Dominika z oczyma pełnymi łez. — I coś ty wtedy zrobił?
— Wtedy stało się — mówił Strączek i znów usiadł. — Odebrał mi filiżankę.
— Co takiego?! — wykrzyknęła struchlała Dominika.
Strączek unikał jej wzroku.
— No, więc siedział w łóżku i patrzył na mnie. Trzymałem się firanki przez dobre dziesięć minut — zegar w hallu właśnie wybił kwadrans...
— Ale co to znaczy... „odebrał filiżankę”?
— Wstał z łóżka, stanął i patrzył na mnie. „Wezmę tę filiżankę” — powiedział.
— Ach! — Dominika z trudem łapała oddech. — I dałeś mu ją?
— Odebrał mi — odparł Strączek. — Nawet dość łagodnie. A gdy zszedłem na dół, oddał mi ją z powrotem.
Dominika ukryła twarz w dłoniach.
— Mógł cię złapać — wyszeptała zdławionym głosem.
— Prawda — przyznał Strączek. — Ale nie zrobił tego. Oddał mi filiżankę i powiedział: „Masz, weź sobie”.
Dominika podniosła głowę.
— I co my teraz zrobimy?
Strączek westchnął.
— No, cóż, niewiele możemy zrobić. Chyba że...
— O, nie! — przerwała mu Dominika. — Tylko nie to! Byle nie emigrować! Byle nie to, mój drogi, teraz, kiedy tak polubiłam ten dom i zegar, i wszystko...
— Zegar moglibyśmy zabrać — rzekł Strączek.
— A Arietta? Co z nią? Jest inna niż jej kuzynki. Umie czytać i szyć... i...
— On przecież nie wie, gdzie my mieszkamy — bronił się Strączek.
— Ale oni nas już wypatrzą! — zawołała Dominika. — Przypomnij sobie Henryka! Sprowadzą kota i...
— No, no! — przerwał jej Strączek. — Nie wracaj do przeszłości!
— Ale powinieneś pamiętać o tym! Sprowadzą kota i wtedy...
— Masz rację — rzekł Strączek. — Ale z Eggletiną było zupełnie inaczej.
— Jak to: inaczej? Była w tym samym wieku co Arietta.
— Widzisz, nie powiedzieli jej nic. Popełnili błąd. Starali się wmówić jej, że nie ma nic poza tym, co znajduje się pod podłogą. Nigdy nie opowiadali jej o Dorocie ani o Felicjanie, a tym bardziej — o kotach.
— Bo też nie było tam żadnego kota — upierała się Dominika — aż do czasu, dopóki Henryk nie został widziany.
— Ale potem już był — rzekł Strączek. — Takie rzeczy trzeba mówić, to właśnie powiadam, bo jak się nie mówi dzieciom nic, to starają się dowiedzieć na własną rękę.
— Strączku — rzekła Dominika z powagą — nie powiedzieliśmy nic Arietcie.
— Och, ona i tak wie — rzekł Strączek i poruszył się niespokojnie. — Wygląda przecież przez tę swoją kratę.
— Ale nie wie nic o Eggletinie. Nie wie, co znaczy być widzianym.
— Dobrze, powiem jej — zgodził się Strączek. — Zawsze mówimy jej wszystko, co powinna wiedzieć. Ale nie ma z tym pośpiechu.
Dominika wstała.
— Strączku — oświadczyła stanowczo — powiemy jej jeszcze dziś wieczorem.

(1903–1992)

Brytyjska autorka książek dla dzieci. Była aktorką w słynnym teatrze Old Vic. Gdy na świat przyszły jej dzieci – dwóch synów i dwie córki – zaczęła pisać. W 1952 roku zdobyła The Carnegie Medal – najważniejszą brytyjską nagrodę w dziedzinie literatury dziecięcej. Jest autorką wydanych przez Dwie Siostry książek: Gałka od łóżka (w 1971 roku powieść została przeniesiona na ekran w Hollywood), Kłopoty rodu Pożyczalskich, Pożyczalscy idą w świat, Pożyczalscy na wyspie, Pożyczalscy w przestworzach i Pożyczlscy pomszczeni.

(ur. 1982)

Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Ilustratorka i autorka książek dla dzieci. Zilustrowała wydaną przez Dwie Siostry książkę Kłopoty rodu Pożyczalskich, Pożyczalscy idą w świat, Pożyczalscy na wyspie, Pożyczalscy w przestworzach i Pożyczlscy pomszczeni.

34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
39,50 zł   35,50 zł
dodaj do koszyka
37,90 zł   34,10 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
37,90 zł   34,10 zł
dodaj do koszyka
37,90 zł   34,10 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka