Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-608-5039-8
cena detaliczna: 28 zł
15 x 18,50 cm
oprawa twarda
176 str.
kategoria wiekowa 5+
dodaj do koszyka
28 zł   25,20 zł

Detektyw na pustyni

tekst: Åke Holmberg
ilustracje: Anna Kołakowska
tłumaczenie: Teresa Chłapowska

Seria: Mistrzowie Ilustracji

Drugi tom zabawnego cyklu o przygodach Ture Sventona najsprytniejszego detektywa w Szwecji.


Ture Sventon – praktykujący prywatny detektyw, miłośnik ptysiów z kremem i posiadacz prawdziwego latającego dywanu – powraca! Tym razem wybiera się na pustynię arabską, by odwiedzić swego przyjaciela, Omara – i zupełnie przypadkiem trafia w sam środek przestępczej intrygi. Czy uda mu się uchronić przed kradzieżą najnowsze odkrycie genialnego wynalazcy? I jak zapakować ptysie, by nie zepsuły się w upalnej Arabii?


– Posiadałem wczoraj trzy wielbłądy – powiedział Omar i ukłonił się.

– Ach tak – odparł Sventon, pociągając łyk kawy.

– Rubina, Szmaragda i Diamenta – rzekł Omar. – Dziś posiadam tylko dwa: Rubina i Szmaragda.

– Trzeciego skradziono – powiedział natychmiast Sventon. Prywatnego detektywa nigdy nie dziwi, gdy się dowiaduje, że ukradziono wielbłąda. Wydaje mu się to zupełnie naturalne.


Widząc go, trudno było się domyślić, że jest praktykującym prywatnym detektywem. Szedł ulicą Królowej, w szarym płaszczu i czarnych butach. Na głowie miał melonik, co bynajmniej nie świadczy o czymś nadzwyczajnym. Mógł być równie dobrze cukiernikiem, jak nauczycielem, bo wielu cukierników i nauczycieli nosi szare płaszcze i meloniki.
Trzeba by dopiero samemu być prywatnym detektywem, żeby spostrzec, że on nim jest. Może zauważyłoby się wtedy, że przypomina jastrzębia, i to bardzo czujnego, o przenikliwym wzroku. Gdyby włożyć rękę do prawej kieszeni jego marynarki, natrafiłoby się na czarną sztuczną brodę i wtedy można by zacząć podejrzewać, że to jednak nie jest cukiernik. Zdarza się bowiem niezwykle rzadko, żeby cukiernik szedł ulicą Królowej ze sztuczną brodą w prawej kieszeni. A w lewej kieszeni marynarki znalazłoby się nabity pistolet i wtedy byłoby już prawie pewne, że nie jest nauczycielem. Bowiem niezmiernie rzadko się zdarza, żeby nauczyciel przechadzał się z naładowanym pistoletem w lewej kieszeni. I tak pomału można by zacząć się domyślać, że to jednak jest praktykujący prywatny detektyw, taki, który ma jakieś niebezpieczne zadanie do wykonania i być może przebrał się za emerytowanego abonenta telefonicznego.
Niosąc białe kartonowe pudełko, ów ktoś wszedł do jednego z domów przy ulicy Królowej. W bramie widniał napis:
T. SVENTON
Praktykujàcy Prywatny Detektyw
Wbiegł po schodach i otworzył drzwi, na których było napisane:
T. SVENTON
Teraz już nie ulegało wątpliwości, o ile takowa mogła dotąd istnieć, że ten ktoś to Ture Sventon, najznakomitszy prywatny de- tektyw w całej Szwecji, jedyny, który posiadał latający dywan.
W poczekalni przed jego gabinetem czekało wielu klientów, każdy z jakąś bardzo trudną sprawą do załatwienia. Jeden chciał, żeby Sventon odnalazł mu kanarka, który w końcu czerwca wyfrunął przez okno na strychu. Inny chciał stwierdzić, gdzie jest pewna osoba nosząca brązowe buty, widziana ostatnio na Odenplan, trzeci znów życzył sobie, by Sventon śledził kon-duktora w tramwaju na linii numer 3. Tyle było ludzi, że niektórzy nie mieli gdzie siedzieć. Koło drzwi stał wysoki mężczyzna o posępnej twarzy i zapadniętych policzkach, który podejrzewał, że złośliwy sąsiad ukradł mu sztuczne zęby. Wszyscy przyszli do Sventona, żeby mu zlecić wykonanie jakiegoś niebezpiecznego zadania.
Sventon przeszedł do następnego pokoju, gdzie za biurkiem siedziała jego sekretarka, panna Jansson. Była siwa i nosiła okulary. Tyle wciąż miała roboty, że nigdy nie mogła skończyć szydełkować łapki do podnoszenia gorących garnków, dawno zaczętej, którą trzymała w szufladzie biurka.
— Nie było nic specjalnego? — spytał Sventon, stawiając na stole kartonowe pudełko.
— Dzwonił pan Omar.
— Pan Omar?
— Tak, pan Omar.
— Dzwonił?
— Tak, dzwonił.
— Aha. Gdzie on teraz jest?
— Na pustyni arabskiej. Ma właśnie urlop. Pytał, czy pan by się tam nie wybrał i nie zjadł z nim porcji chepchouka.
— Ach tak, naprawdę? — westchnął Sventon. Przypominał ponurego jastrzębia (o ile można sobie wyobrazić jastrzębia w meloniku). Zdjął melonik i położył go koło pudełka. „Kiedyż ja znajdę czas, żeby jeść chepchoukę na pustyni arabskiej? Ledwo mam czas zjeść psysia”. Wyciągnął z kieszeni sztuczną brodę i położył ją obok melonika. A obok brody położył swój pistolet kawaleryjski, pamiętający czasy wojny trzydziestoletniej.
Każdy człowiek ma coś, co go odróżnia od innych. Sventona odróżniało nie to, że był tak bardzo zajęty. Nic dziwnego, że najsprytniejszy prywatny detektyw w kraju ma tyle do roboty. Dziwne natomiast było to, że Sventon mówił psyś zamiast ptyś. A zamiast pistolet mówił piftolet. Gdy zaś chciał powiedzieć ciastkarnia Rozalii, wychodziło mu Rofalii.
— Wstąpiłem do Rofalii i kupiłem kilka psysiów — powiedział, otwierając pudełko. — Niech pani będzie tak dobra zaparzyć kawę. Zjemy sobie po psysiu.
Największym przysmakiem Sventona były ptysie z bitą śmietaną, a jedynym miejscem w Sztokholmie, gdzie sprzedawano je przez cały okrągły rok, była ciastkarnia Rozalii. Dlatego Sventon, ile razy przechodził w pobliżu, zawsze wstępował do Rozalii i kupował kilka ptysiów. Kiedy miał dużo roboty, nic mu tak nie dodawało energii jak dobry ptyś.
Kawa wkrótce była gotowa, usiedli więc z panną Jansson przy biurku i zjedli po jednym ptysiu. Wypili do tego po trzy filiżanki kawy. Ptysie były świetne: w miarę rumiane, z dużą ilością śmietany.
— Czy pan Omar nic więcej nie mówił? — spytał Sventon.
— Owszem. Powiedział, że codziennie urządza sobie przejażdżkę na wielbłądzie. Pytał, czy pan też miałby na to ochotę.
— Ach tak, pytał o to? — rzekł Sventon ponurym głosem, ścierając z nosa odrobinę bitej śmietany. Zawsze marzył, żeby się przejechać na wielbłądzie. Sventon ogromnie lubił wielbłądy. — Nic więcej nie mówił?
— Powiedział, że po każdej przejażdżce pije zwykle w swoim namiocie sześć filiżanek doskonałej arabskiej kawy.
— Ile?
— Sześć.
— Aha, sześć. A ja nigdy nie mam czasu wypić więcej jak trzy — rzekł Sventon z miną jeszcze bardziej ponurą.
Obok pokoju panny Jansson był prywatny gabinet prywatnego detektywa Ture Sventona. Sventon wszedł do siebie i zatrzasnął drzwi. Potem usiadł przy biurku i przymknął oczy. I wtedy zobaczył niekończące się morze piasku, po którym stąpały wielbłądy, wolno i poważnie. Ujrzał namiot, gdzie jadło się chepchoukę, tę znakomitą, lekko strawną potrawę z jarzyn.
— Potrzebuję krótkiego urlopu — wymamrotał.
Wydawało mu się, że słyszy dziwne, obco brzmiące bicie dzwonów z wysokich minaretów i że siedzi w namiocie, popijając kawę, a wszystko dookoła zalane jest słońcem niczym strumieniem płynnego złota.
— Stanowczo potrzebuję krótkiego urlopu — powiedział, i to tak głośno, że panna Jansson otworzyła drzwi i zapytała, czy nie życzy sobie czegoś.
— Owszem, urlopu.
Panna Jansson uznała, że to doskonały pomysł. Zależało jej, żeby skończyć łapki do garnków przed Bożym Narodzeniem, a czasu było mało. Jej siostra miała je dostać pod choinką.

(1907–1991)

Jeden z najsławniejszych szwedzkich autorów książek dla dzieci; laureat pierwszej edycji Nagrody im. Astrid Lindgren (1967) – najważniejszego szwedzkiego wyróżnienia w dziedzinie literatury dziecięcej. Największą popularność przyniósł mu cykl książek o przygodach prywatnego detektywa ze Sztokholmu, Ture Sventona, za który pośmiertnie – w 2007 roku – otrzymał Nagrodę im. Ture Sventona, przyznawaną za szczególne osiągnięcia dla kultury. Pisane przez 25 lat (1948–1973) opowieści o nietuzinkowym detektywie zostały sfilmowane w 1972 roku. W Dwóch Siostrach ukazały się trzy tomy cyklu: Latający detektyw, Detektyw na pustyni i Ture Sventon w Sztokholmie.

(ur. 1924)

Graficzka i ilustratorka. Ukończyła studia na Wydziale Grafiki Użytkowej ASP w Warszawie, w pracowni profesora Wacława Radwana. W latach 1951–1982 pracowała w redakcji „Płomyczka”, od 1955 roku jako kierownik artystyczny. Zilustrowała 25 książek, głównie dla dzieci i młodzieży, m.in. o niezapomnianej Fizi Pończoszance. W Dwóch Siostrach z jej ilustracjami uka
zały się książki: Latający Detektyw, Detektyw na pustyni, Ture Sventon w Sztokholmie.

28,00 zł   25,00 zł
dodaj do koszyka
84,00 zł   69,00 zł
chwilowo brak
28,00 zł   21,00 zł
chwilowo brak
35,00 zł   31,50 zł
dodaj do koszyka
nakład wyczerpany
nakład wyczerpany
nakład wyczerpany