Dodano do koszyka

 

ZALOGUJ SIĘ





Nie masz jeszcze konta?

Aby robić u nas zakupy, musisz się zarejestrować i założyć konto klienta.


Załóż konto »

 

ISBN 978-83-63696-02-3
cena detaliczna: 34,90 zł
15 x 18,50 cm
oprawa twarda
276 str.
kategoria wiekowa 7+
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł

Pożyczalscy na wyspie

tekst: Mary Norton
ilustracje: Emilia Dziubak
tłumaczenie: Maria Wisłowska

Seria: Pożyczalscy
Trzeci z pięciu tomów cyklu o przygodach rodziny Pożyczalskich, który podbił serca czytelników na całym świecie i został zaliczony do klasyki literatury dziecięcej.

Już się wydawało, że Pożyczalscy – Strączek, Dominika i Arietta – po wielu przygodach znaleźli wreszcie bezpieczne schronienie, a tu znów muszą się przeprowadzić. Wybór pada na Mały Potok – miniaturowe miasteczko, o którym dotąd tylko słyszeli. Łodzią-mydelniczką wyruszają w podróż, która niespodziewanie okazuje się pełna niebezpieczeństw. Czy Pożyczalscy i tym razem wybrną z  tarapatów?

Spiller holował mydelniczkę na linie, a właściwie w tych okolicznościach lina nie tyle służyła do holowania, ile do hamowania. Kanał miał miejscami dość znaczne spadki i Spiller w obawie, żeby mydelniczka nie nabrała zbyt wielkiego rozpędu, przytrzymywał ją, skracając za każdym razem linę.
— Hop, hop! Jestem tu! — wołał Strączek, idąc w niewielkiej odległości za mydelniczką, a echo powtarzało jego głos w tunelu.
Odblask świeczek drżał i migotał na łukowatym sklepieniu i na ociekających wilgocią ścianach. Strączek brodził wśród śliskiej mydlanej piany, a rzeczy ich owinięte nieprzemakalnym materiałem płynęły przed nim, tak jakby to nie Strączek ciągnął swoje tobołki, lecz tobołki Strączka.
— Hop, hop! — wołał co jakiś czas.
Głos jego brzmiał wesoło i Arietta zauważyła, że od chwili, kiedy znalazł się w kanale, poweselał i był dobrej myśli. I ona czuła się niewypowiedzianie szczęśliwa: była razem z rodzicami, razem ze Spillerem — i otwierała się przed nią radosna przyszłość. Kanał nie budził w niej lęku — uwolnił ich od kurzu, pyłu, groźnych cieni i migotliwych świeczek i prowadził do nowego życia, do życia, w którym słońce będzie świecić w dzień, a księżyc w nocy: do życia na swobodzie!
Kręciła się na swym miejscu, żeby widzieć jak najwięcej przed sobą, i nagle — ujrzała z lewej strony spory otwór, z którego dmuchnęło tak mocno, że świeczka omal nie zgasła. Osłoniła ją dłonią jak daszkiem, a Dominika zrobiła to samo ze swoją świeczką.
— Tutaj wychodzi rura od zlewu — objaśnił Spiller — a kiedy wylewają wodę z kotła…
Nie dokończył, lecz Arietta zrozumiała, co miał na myśli.
Ciągle mijali wyloty różnych mniejszych lub większych odgałęzień i na dnie kanału, którym szli, nagromadził się cały zbiór rozmaitych rupieci, przez które coraz trudniej było przeciągać mydelniczkę. Arietta i Dominika wysiadły, żeby ułatwić Spillerowi zadanie. Orientował się znakomicie wśród tych licznych rozgałęzień i odnóg rur odpływowych. Wskazując ruchem głowy owalny wylot, powiedział:
— A tędy wypływa woda z kąpieli.
Rzeczywiście, otwór, który mijali, wydawał się czyściejszy niż inne i pokryty był białą glazurą, lśniącą jak porcelana. Począwszy od tego miejsca, powietrze w całym tunelu wydawało się jakby świeższe, bardziej orzeźwiające. W pewnej chwili Spiller potknął się i omal nie upadł na muliste dno, lecz na szczęście w ostatniej chwili udało mu się utrzymać równowagę. Dominika dmuchała lekko na swoją świeczkę, żeby rozniecić płomyk w skwierczącym knotku. Wszyscy troje czekali dłuższą chwilę na Strączka, żeby się do nich przyłączył.
Wreszcie Strączek się zjawił. Był zmęczony i zasapany. Zdjął marynarkę i zarzucił sobie na ramiona.
— Ostatni kawałek drogi zawsze jest najtrudniejszy — powiedział.
— Może byś lepiej usiadł razem z nami? — zaproponowała Dominika.
— Nie, wolę iść pieszo — odparł Strączek.
— No to daj mi chociaż marynarkę — rzekła Dominika.
Rozłożyła na kolanach marynarkę i pogłaskała ją kilkakrotnie, jakby ta marynarka była tak samo zmęczona jak Strączek.
I znów ruszyli w dalszą drogę. Ciągnęła się przed nimi długa, monotonna perspektywa wciąż takich samych zaokrąglonych ścian tunelu. Ariettę zmorzył sen — zamknęła oczy, głowa jej opadła na kolana. Zanim zasnęła na dobre, poczuła, że matka okrywa ją marynarką.
Gdy obudziła się po jakimś czasie, stwierdziła, że nic się dookoła nie zmieniło: te same drżące i tańczące cienie na wilgotnym stropie, ten sam muł i odpadki dookoła. Blada, wąska twarz Spillera świeciła w ciemności — maszerował dzielnie obok mydelniczki — a z tyłu wolno ciągnął nogi Strączek, niosąc na plecach związane razem tobołki, które wyglądały z daleka jak duży garb.
— Zbudziłaś się? — zapytała ją Dominika z uśmiechem. — I nie wiesz, gdzie jesteś?
Arietta pokiwała głową w milczeniu. Matka trzymała w ręku świeczkę i Arietta zauważyła, że prawie cały wosk już stopniał i świeczka zmieniła się w malusieńki ogarek.
— Jest już chyba bardzo późno… — powiedziała sennie.
— Śpij, śpij, dziecko — rzekła Dominika.
Głosy ich rozbrzmiewały echem w pustce tunelu.
Arietta drżała z zimna, okryła się więc szczelniej marynarką ojca. Powietrze było tu chłodniejsze i już wolne od nieprzyjemnej woni. Wśród ciszy słychać było tylko szuranie mydelniczki ciągniętej po mulistym dnie, regularne, mocne kroki Spillera i człapanie nóg Strączka. Warstwa osadu stawała się coraz cieńsza. W jakimś momencie mydelniczka zaskrzypiała tak, jak gdyby przesuwała się po żwirze. Spiller przystanął.
— Cicho! — rzucił półgłosem.
Dominika i Arietta wsłuchiwały się w ciszę z zapartym tchem, ale nie usłyszały nic oprócz sapania Strączka i regularnie kapiących kropel ze sklepienia tunelu.
— Jeszcze chwila, a świeczka zgaśnie… — wyszeptała Dominika z lękiem.
— Cicho! — syknął Spiller.
Po chwili dał się słyszeć słaby jednostajny szum, jakby lejącej się wody.
— Co to? — zapytała szeptem Dominika.
Spiller stał bez ruchu, z ręką wzniesioną w górę, i słuchał z napięciem.
— Kąpiel — zawyrokował.
— Ale kto kąpie się o tej porze… po nocy? — zapytała Dominika.
— Już niedługo ranek — odezwał się Strączek. — Będzie pewno koło szóstej.
Szum stawał się coraz wyraźniejszy, aż zamienił się w huk.
— Uciekajmy! — krzyknął Spiller.

(1903–1992)

Brytyjska autorka książek dla dzieci. Była aktorką w słynnym teatrze Old Vic. Gdy na świat przyszły jej dzieci – dwóch synów i dwie córki – zaczęła pisać. W 1952 roku zdobyła The Carnegie Medal – najważniejszą brytyjską nagrodę w dziedzinie literatury dziecięcej. Jest autorką wydanych przez Dwie Siostry książek: Gałka od łóżka (w 1971 roku powieść została przeniesiona na ekran w Hollywood), Kłopoty rodu Pożyczalskich, Pożyczalscy idą w świat, Pożyczalscy na wyspie, Pożyczalscy w przestworzach i Pożyczlscy pomszczeni.

(ur. 1982)

Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Ilustratorka i autorka książek dla dzieci. Zilustrowała wydaną przez Dwie Siostry książkę Kłopoty rodu Pożyczalskich, Pożyczalscy idą w świat, Pożyczalscy na wyspie, Pożyczalscy w przestworzach i Pożyczlscy pomszczeni.

34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
39,90 zł   35,90 zł
dodaj do koszyka
39,50 zł   35,50 zł
dodaj do koszyka
182,50 zł   135,00 zł
dodaj do koszyka
37,90 zł   34,10 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka
37,90 zł   34,10 zł
dodaj do koszyka
29,90 zł   26,90 zł
dodaj do koszyka
34,90 zł   31,40 zł
dodaj do koszyka